Sprawa nielegalnego gospodarowania odpadami w podostródzkich Morlinach bez rozstrzygnięcia. 8 tysięcy ton odpadów, do których nikt się nie przyznaje, zalega na prywatnej działce. Ich usunięcia Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska domaga się od właściciela nieruchomości. Ten zaskarżył nakaz w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Olsztynie.

O 20 tysiącach ton odpadów zalegających w sąsiedztwie domów głośno było w całej Polsce sześć lat temu. Tak samo jak o karaluchach, które pojawiały się w sąsiedztwie składowiska. Odpady zwoziło tam wcześniej ostródzkie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, które jest obecnie w likwidacji. Majątek firmy dwa lata temu zlicytował komornik. Działkę z odpadami kupił Patryk T.

Jego zdaniem, w piśmie od starosty ostródzkiego zostało wskazane, że śmieci nie należą do niego. Dokument został dołączony do akt sprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Olsztynie.

Odpady z podostródzkich Morlin na wokandzie sądu to efekt ubiegłorocznej kontroli nieczynnej sortowni odpadów przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Kontrola wykazała, że wciąż nielegalnie składowanych jest tam nawet 10 tysięcy ton szkodliwych dla środowiska odpadów zmieszanych. WIOŚ po kontroli wydał zarządzenie, które właściciel nieruchomości zaskarżył.

Mężczyzna sprzedał część działki z odpadami innej firmie. Ta też nie posiada stosownych zezwoleń do składowania odpadów. Sprawa wróci na wokandę 19 czerwca.