Największą niespodzianką piątego dnia Rajdu Dakar było odpadnięcie z wyścigu dziewięciokrotnego rajdowego mistrza świata Francuza Sebastiena Loeba. Dla polskich kibiców nieprzyjemna informacja dotyczyła Rafała Sonika. Kierowca quada złamał nogę i musiał wycofać się z rywalizacji. Olsztyński pilot Sebastian Rozwadowski jadący z Litwinem Benediktasem Vanagasem wjadą dziś z Peru do Boliwii.

Francuz Stephane Peterhansel (Peugeot) wygrał w Peru piąty etap Rajdu Dakar i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Na ósme miejsce awansował Jakub Przygoński (Mini), który w środę uzyskał 10. czas.

W rywalizacji motocyklistów prowadzi Adrien Van Beveren z Francji (Yamaha), na quadach najlepiej radzi sobie Argentyńczyk Nicolas Cavigliasso (Yamacha). Za kierownicą ciężarówki bezkonkurencyjny jest jadący Kamazem Eduard Nikołajew.

Peruwiańskie piaski pochłonęły kolejne ofiary. Wiadomością dnia było odpadnięcie jadącego Peugeotem dziewięciokrotnego rajdowego mistrza świata Francuza Sebastiena Loeba, który dzień wcześniej wygrał etap i wydawało się, że podobnie jak w zeszłym roku do końca będzie walczył o zwycięstwo z Peterhanselem. Loeb już na początku etapu z San Juan de Marcona do Arequipy zakopał się w wydmach, stracił ponad dwie godziny i wprawdzie kontynuował jazdę, ale jego pilot Daniel Elena narzekał na ból i załoga postanowiła wycofać się z rywalizacji.

Z rywalizacji w 40. Rajdzie Dakar wycofał się też Rafał Sonik. Polski kierowca quada zajął na środowym, piątym etapie 10. miejsce. Do mety dotarł jednak z przeszkodami - na trasie zawodziła skrzynia biegów w jego pojeździe. W jednej z takich sytuacji Sonik przeciążył lewą nogę i złamał głowę kości piszczelowej i strzałkowej.

W końcu etap bez awarii litewsko-polskiej załogi Benediktas Vanagas/Sebastian Rozwadowski. Na najdłuższym odcinku tegorocznej edycji rajdu liczącej dla samochodów 934 km zajęli 18. miejsce. W klasyfikacji generalnej duet z toyoty hilux znajduje się na odległej pozycji, ale się nie poddaje i zamierza ukończyć rywalizację. Olsztyński pilot napisał na swoim profilu społecznościowym:

Dla mnie nauczka po tym dniu jest taka, że Dakar tylko czyha na nasze słabsze chwile i takich okazji nie przegapia, więc zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy i być skoncentrowanym! Teraz przed nami 463 km etapu dojazdowego na biwak w Arequipie. Ostatnia noc w Peru, jutro wjeżdżamy do Boliwii.

Czwartkowy 6. etap Arequipa - La Paz liczy 758 km, w tym 313 km to odcinek specjalny. Na piątek zaplanowano dzień przerwy.