Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki „Solidarności”, która zginęła w katastrofie prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku w 2010 roku , chce uzyskać wgląd w czynności rosyjskich prokuratorów. Sposób na to jest pomysłem olsztyńskiego prawnika, Lecha Obary. Olsztynianin chce wykorzystać rosyjskie prawo.

Rosyjskie śledztwo w sprawie katastrofy polskiego samolotu Tu-154 w Smoleńsku, prowadzi Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. To organ tamtejszej prokuratury generalnej, podlegający bezpośrednio prezydentowi. Strona polska nie ma wpływu na przebieg postępowania, co jest wynikiem przyjęcia, tuż po katastrofie, rozwiązań prawnych wynikających z tzw. konwencji chicagowskiej.

Przede wszystkim należy zweryfikować, czy w sprawie w ogóle cokolwiek się dzieje. Rosja tłumaczy się, że od lat prowadzi jakieś czynności wyjaśniające. Nikt nie wie jakie to są czynności, nikt nie wie czy one naprawdę się odbywają — mówi Piotr Walentynowicz.

Wnuk zmarłej w katastrofie Anny Walentynowicz od dłuższego czasu szukał możliwości uzyskania wglądu w rosyjskie śledztwo. Olsztyński prawnik, Lech Obara jest przekonany, że taka możliwość istnieje. Nie w oparciu o prawo międzynarodowe, ale na podstawie rosyjskiego kodeksu postępowania karnego.

Po uzyskaniu pełnomocnictwa, prawnik, w imieniu Piotra Walentynowicza, wysłał komisji prowadzącej śledztwo zgłoszenie uczestnictwa w postępowaniu.

pan Piotr Walentynowicz, jako wnuk zmarłej śp. Anny Walentynowicz, stał się formalnie pokrzywdzonym w śledztwie, a więc uzyskał wszystkie uprawnienia, które przysługują pokrzywdzonemu — mówi Lech Obara, adwokat.

Chodzi między innymi o dostęp do akt sprawy i informacji o dotychczasowym przebiegu śledztwa, a także o możliwość składania wniosków i zażaleń oraz udział w przyszłym postępowaniu sądowym.

Lech Obara zapowiada, że jeśli Rosjanie będą blokowali udział Piotra Walentynowicza w postępowaniu, złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu.