Mija miesiąc od ulewy, która przyniosła ogromne starty w powiecie elbląskim. Woda największe spustoszenie wyrządziła w Pasłęku - trwa tam liczenie strat. Niektórzy wciąż stoją w kolejce po odszkodowania i wciąż nie mogą ruszyć z remontem zniszczonych mieszkań. Lokalne władze twierdzą, że wszystkiemu winne są procedury.

W połowie września rodzina Baranowskich z Pasłęka w ciągu kilku godzin straciła dorobek swojego życia. Ich mieszkanie, do którego wdarła się woda po ulewach, wciąż nie nadaje się do zagospodarowania. Przyznają, że życie na walizkach wykańcza ich fizycznie i psychicznie. Niestety, z remontami mieszkania muszą się jeszcze wstrzymać. Powodem miesięcznego przestoju są procedury - podkreślają władze miasta.

Są prowadzone oceny przez firmę ubezpieczeniową. Gdy uzyskamy dane, że możemy przystąpić do remontu, automatycznie rozpoczniemy prace — mówi Wiesław Śniecikowski, burmistrz Pasłęka.

Burmistrz dodaje, że do tego czasu poszkodowani mają zapewniony lokal zastępczy. Jedyne co przyszło na czas, to wsparcie finansowe od władz województwa: — Chodzi o zapomogę od wojewody. To 6 tys. złotych, na które do końca października musimy przedstawić faktury. To takie troszeczkę śmieszne, bo jeżeli nie mając mieszkania, co ja mogę kupić za te pieniądze? Za tę pieniądze mogę kupić towar, ale gdzie ja go wstawię? Na podwórko — mówi Brunon Baranowski, poszkodowany mieszkaniec Pasłęka.

Dlatego z dnia na dzień wypatrują szybkiej reakcji ze strony lokalnych władz. Te twierdzą, że nie próżnują, bo wciąż liczą straty wyrządzone w mieście: — Już trzeci raz analizujemy i zestawiamy te dane. Mówią, że starty wynoszą około 2,5 mln złotych — mówi włodarz Pasłęka.

Podobnie sytuacja wygląda w Elblągu. Władze miasta mają nadzieję, że sytuacja sprzed tygodni nie powtórzy się i zapewniają, że wyciągnęły wnioski po ostatnich ulewach: — Postępują prace związane z przygotowaniami do budowy zbiornika retencyjnego na Srebrnym Potoku. Mamy już pozwolenie na budowę — mówi Witold Wróblewski, prezydent Elbląga. Inwestycja miałaby kosztować 25 mln złotych. Te zapewnienia są bez pokrycia, bo miasto na razie takich środków nie ma i musi szukać wsparcia finansowego.

Z kolei poszkodowani przez ulewę mieszkańcy liczą, że urzędnikom z realizacją planów uda się wyprzedzić nieprzewidywalną pogodę. W samym Elblągu do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej po wrześniowej ulewie wpłynęło prawie 140 wniosków. Do 10 października w powiecie elbląskim pomoc wypłacono 35 rodzinom na łączną kwotę prawie 38 tys. złotych.