Trwające ponad dwa lata śledztwo w sprawie policjantów z komendy miejskiej w Olsztynie, podejrzanych o znęcanie się nad zatrzymanymi, zostanie przedłużone do końca października. Zarzuty usłyszało dotychczas 18 funkcjonariuszy, a 35 osób uznano za pokrzywdzone.

O przedłużeniu o kolejne trzy miesiące śledztwa, które miało zakończyć się w lipcu, poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń. Jak wyjaśnił, wnioskowała o to Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce, prowadząca postępowanie w tej sprawie.

Według rzeczniczki ostrołęckiej prokuratury Elżbiety Łukasiewicz przyczyną takiego wniosku była „konieczność przeprowadzenia konfrontacji, rozpoznania wniosków dowodowych, złożonych przez strony i wykonania innych bieżących czynności”.

Śledztwo prowadzone jest od kwietnia 2015 r. i było już kilkukrotnie przedłużane. Podejrzanymi w tej sprawie jest 18 funkcjonariuszy z komendy miejskiej w Olsztynie, w tym b. naczelnik wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu i jego zastępca.

Policjantom przedstawiono zarzuty przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Części z nich zarzucono stosowanie przemocy, bezprawnych gróźb lub znęcania się w inny sposób dla uzyskania zeznań. Pozostałych obwiniono o brak reakcji na bezprawne zachowania kolegów z komendy.

Jak oceniał mec. Lech Obara, który reprezentuje trzech spośród pokrzywdzonych, ich relacje wskazują, że metody przesłuchań stosowane przez policjantów „miały charakter tortur”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że brutalne przesłuchania, w czasie których bito, kopano, rażono paralizatorem i poniżano przesłuchiwanych, były nazywane przez funkcjonariuszy „robieniem małego Guantanamo”.

Wątpliwości, co do rzetelności zarzutów wobec przynajmniej części z funkcjonariuszy, wyrażał warmińsko-mazurski zarząd NSZZ Policjantów.

W olsztyńskiej komendzie panuje przekonanie, że zarzuty przedstawione policjantom na późniejszym etapie śledztwa opierają się na bardzo wątłym materiale dowodowym. W kilku przypadkach policjantów obciążają zeznania bandytów odbywających karę pozbawienia wolności za najcięższe przestępstwa - napisał szef związku Sławomir Koniuszy w specjalnym komunikacie związanym z tym śledztwem.

Związkowiec powołał się m.in. na przypadek rzekomo „skatowanego” mężczyzny, u którego - po przewiezieniu dzień później do aresztu - szczegółowe badanie lekarskie nie stwierdziło żadnych obrażeń.

Do wymuszania zeznań i innych nieprawidłowości na olsztyńskiej komendzie policji miało dochodzić ponad dwa lata temu. Po ujawnieniu tej sprawy i zatrzymaniu kilku pierwszych podejrzanych, rezygnacje ze stanowisk złożyli ówcześni komendanci: wojewódzki i miejski. Śledztwo początkowo prowadziła prokuratura z Olsztyna, ale po czterech miesiącach zostało ono przekazane do Ostrołęki, żeby uniknąć posądzenia o stronniczość. Postępowanie w tej sprawie monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich.