Zenon Procyk, były prezes olsztyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Pojezierze” niewinny. Sąd Najwyższy oddalił wniosek o kasację wniesiony przez prokuratura generalnego. Oznacza to, że w mocy pozostaje wyrok sądu apelacyjnego, a ten w ubiegłym roku uniewinnił Procyka. Śledczy zarzucali mu m.in. działanie na szkodę „Pojezierza’ oraz nakłanianie do składania fałszywych zeznań. Prezes od początku twierdził, że stał się ofiarą nagonki.

Szesnaście lat sądowej walki - tyle trwał proces Zenona Procyka. Wczoraj sprawa została ostatecznie zamknięta. Sąd Najwyższy oddalił wniosek prokuratura generalnego o kasację wyroku sądu apelacyjnego, który uniewinnił byłego prezesa olsztyńskiej spółdzielni „Pojezierze”.

Zenon Procyk „Pojezierzem” zarządzał 8 lat: od końca 1997 roku. Dwanaście lat temu śledczy ujawnili, że rozbili „spółdzielczą mafię, która trzęsła Olsztynem”. Prezesowi prokurator postawił 20 zarzutów.

W połowie 2005 roku Zenon Procyk trafił do aresztu. Wyszedł po 8miesiącach, po wpłaceniu 50 tys. złotych kaucji. Sześć lat temu w I instancji sąd skazał Zenona Procyka za fałszowanie wyborów w spółdzielni. Jednocześnie uniewinnił go od głównego zarzutu, czyli niegospodarności przy budowie i sprzedaży mieszkań przy ulicy Dworcowej w Olsztynie. Strony odwołały się. Sąd II instancji nakazał sprawę zacząć od nowa. W ubiegłym roku zapadł prawomocny wyrok: sąd apelacyjny oczyścił Procyka z zarzutów. Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok.

Pełnomocnicy byłego prezesa już szykują pozwy sądowe. Otrzymać może go Lidia Staroń. To właśnie senator wnioskowała do prokuratora generalnego o kasacje wyroku przed Sądem Najwyższym. Były prezes zarzuca jej, że wielokrotnie bezpodstawnie go oskarżała.

Jeżeli zachowa się godziwie i przeprosi, tak po ludzku publicznie przeprosi, my jesteśmy narodem wierzącym, to odpuszczę — mówi Zenon Procyk.

Nie boje się żadnych pozwów i nigdy nie będzie żadnych przeprosin. Sąd Najwyższy nie rozpoznał kasacji merytorycznie, a szkoda. Oddalił postanowienie z przyczyn formalnych. Uważam, że to klęska wymiaru sprawiedliwości. Okazało się, że w naszym kraju nie ponosi się odpowiedzialności za odebranie rodzinie z 7 dzieci własnościowego, 60-metrowego mieszkania, za podżeganie do przestępstwa, bo przedawniła się karalność, także za inne rzeczy, niegospodarność — mówi Lidia Staroń, senator niezależna.

Senator dodaje, że z Zenonem Procykiem chętnie spotka się w sądzie. Ten będzie musiał rozstrzygnąć także inny wniosek byłego prezesa, który domaga się odszkodowania za niesłuszne uwięzienie. Prawnicy na razie nie podają dokładnej kwoty, o jaką się ubiega.