Od dwóch dekad na oddziałach onkologicznych, salach terapeutycznych i zwykłych spotkaniach przy kawie wspólnie walczą z rakiem. Wspierają chore koleżanki, dają nadzieję i przykład, że z nowotworem piersi można wygrać. Olsztyńskie amazonki obchodzą 20-lecie swojego działania. Dzisiaj podsumowały lata swojej działalności, w trakcie których pomogły ponad siedmiu tysiącom kobiet.

Na sali szkoły muzycznej zasiadło 210 amazonek - jeszcze 20 lat temu było ich zaledwie 64. Wtedy kobiety wstydziły się własnej choroby i odjętej piersi - dzisiaj dzięki amazonkom rak i mastektomia nie jest tematem tabu.

- Najważniejszym celem, jaki miały amazonki to było upublicznienie, że o proszę bardzo, o ta pani wysoko postawiona zachorowała i ona jakoś daje sobie radę, i my w sumie same też damy radę – mówi Stanisław Niepsuj, specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej.

Pani Krystyna z rakiem piersi walczyła dziesięć lat temu, jak mówi bez pomocy amazonek, by nie przeżyła.

- To było straszne przeżycie, taka trauma na całe życie zostaje. Na szczęście od razu po operacji też przyszły koleżanki do mnie, do łóżka i to było niepojęte, że one tak dobrze funkcjonują – mówi Krystyna Lembas, amazonka.

Taką nadzieję amazonki dały również Karinie Murawskiej.

- Stwierdziłam, że nie przeżyję tych 6 chemii, 25 radioterapii i jeszcze leczenia dodatkowego. Okazało się, że one są wszystkie po takim leczeniu – mówi Karina Murawska, amazonka.

Ale ich praca to nie tylko wsparcie chorych. Wszystkie popularyzują również badania profilaktyczne.

- To, co dzieje się na rzecz profilaktyki zdrowia w Polsce, uświadomienia kobiet jak można być czujną, żeby nie było za późno jest absolutnie nie do przecenienia – mówi Beata Bublewicz, posłanka, PO.

I za ten trud, wysiłek i pasję olsztyńskie amazonki zostały docenione przez pierwszą damę Rzeczypospolitej.

Uroczystość była również okazją do wyróżnienia najbardziej zasłużonych. Najwyższe odznaczenie - kryształowy łuk otrzymała wiceprezes stowarzyszenia Barbara Baturo-Warszawska. AnK, opr. KS