Około 5 ton śniętych ryb wyłowiły służby z brzegów jeziora Łaśmiady na Mazurach. Ryby padły z powodu tzw. przyduchy, czyli braku tlenu w zbiornikach wodnych. Tlenu brakuje, bo w Polsce panują tropikalne upały i nagrzewa się woda. Temperatura w jeziorach sięga nawet 27 stopni Celsjusza.

Mieszkańcy wsi położonych wzdłuż jeziora Łaśmiady przyznają, że problem był poważny, bo szybko pojawiająca się na brzegach śnięta ryba równie szybko zaczęła gnić. Przez kilka dni z brzegów jeziora służby porządkowe zebrały tony ryb.

To nie pierwsza taka sytuacja, bo przyducha w jeziorze Łaśmiady 4 lata temu spowodowała podobne straty. Gospodarstwo rybackie, dzierżawiące jezioro szacuje, że padło tam nawet 7 ton ryb.

Problem jest taki, że ta ryba nie przystąpi do tarła. Będziemy musieli ponieść nakłady na zarybienia, żeby odnowić populację bo to jest rocznik w wieku 2+, więc w ogóle wypadnie nam z odłowów – mówi Andrzej Abramczyk, gospodarstwo rybackie w Ełku, Ogólnopolski Związek Hodowców Ryb. A to oznacza ogromne straty. Tylko w ubiegłym roku rybacy złowili tam około 11 ton sielawy.

Podczas upałów temperatura wody dochodzi nawet do 27 stopni. Pięć metrów głębiej jest zaledwie o 2 stopnie niższa: – Ryba, która jest zimnolubna została wypchnięta do warstwy powierzchniowej, co spowodowało śnięcie – tłumaczy Andrzej Abramczyk.

To tzw. przyducha. Pojawia się wtedy, gdy w jeziorze na skutek wysokich temperatur gwałtownie spada zawartość tlenu. Rybacy z nadzieją patrzą w niebo. Z najnowszych prognoz wynika, że w najbliższych dniach temperatury mają spaść o kilka stopni, co powinno poprawić sytuację w jeziorach.