Nowotwory złośliwe są druga przyczyną zgonów w Polsce, a Warmia i Mazury zajmują pierwsze miejsce w Polsce pod względem umieralności mężczyzn. Chorobą, która zbiera śmiertelne żniwo jest rak jelita grubego. Wprawdzie w całym kraju prowadzony jest program bezpłatnych badań, wykrywających raka jelita grubego, ale w regionie korzysta z niego zaledwie 14 proc. zapraszanych.

Krzysztof Matyjewicz rok temu usłyszał diagnozę, która brzmiała: nowotwór trzustki z przerzutami do wątroby: – Diagnoza to był cios. Raptem człowiek dowiaduje się, że ma parę guzów wielkości dwóch pięści. Jest to trochę druzgocące.

To choroba, która rozwijała się latami nie dając objawów. Taka jest jej specyfika. Choć lekarze np. ze szpitala wojewódzkiego w Olsztynie mają już sprzęt i metody, które pomagają w szybszej diagnostyce.

Na drugim biegunie znajdują się takie nowotwory, które mają również wysoką śmiertelność, ale w przeciwieństwie do raka trzustki bardzo dobre metody diagnostyczne. Tu szczególnie wyróżnia się rak jelita grubego. W Polsce co roku umiera z tego powodu 14 tys. osób.

Raka jelita grubego można wykryć podczas prostego badania kolonskopowego. Ministerstwo Zdrowia prowadzi program bezpłatnych badań. Żeby z nich skorzystać nie trzeba mieć nawet ubezpieczenia, wystarczy numer PESEL. Jednak zgłaszalność na to badanie jest dramatycznie niska: w kraju wynosi 25 proc., a na Warmii i Mazurach zaledwie 14 proc.

Lekarze zaznaczają, że nawet 10 proc. badań wykonują w znieczuleniu ogólnym. Co ważne, kolonoskopia to nie tylko diagnostyka - to przede wszystkim szansa na usunięcie zmian przednowotworowych, zanim przeistoczą się w śmiertelne zagrożenie. Zaproszenia na kolonoskopię wysyłane są do osób między 55. a 64. rokiem życia. Właśnie po to, aby szybko zareagować, bo choroba najczęściej pojawia się po 65. roku życia.