Trzy dni przed różnymi komisjami. Śpiewanie, stawanie na rękach, ale też interpretacja wierszy oraz zadania aktorskie - tak w dużym skrócie wyglądają egzaminy do policealnego studium aktorskiego działającego przy Teatrze Jaracza w Olsztynie. To tych, którzy chcą być aktorami nie przeraża, bo o jedno miejsce walczy średnio 8 osób.

Egzaminy trwają 3 dni. Komisja sprawdza m.in. umiejętności wokalne, poczucie rytmu, ale i... sprawność fizyczną. W tym roku aspiracje do bycia aktorem ma ponad 80 osób. Miejsc będzie maksymalnie 12, zatem sito egzaminacyjne jest gęste.

Ze względu nawet na skromność pomieszczeń, bo teatr nie był przystosowany do takich potrzeb nauczania, szkoła jest unikalna. To właściwie jedyne takie studio z prawdziwego zdarzenia działające przy teatrze – mówi dr Zbigniew Marek Hass, kierownik działu nauczania Policealnego Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka w Olsztynie.

Bogusław Repelewicz z Warszawy próbował swoich sił na egzaminach do szkoły aktorskiej w stolicy - bez sukcesu. Nie ustaje jednak w dążeniu do spełnienia marzeń o graniu na deskach teatralnych: – Zdaję pierwszy raz. Przygotowywałem się w różnego rodzaju kółkach teatralnych np. w MDK-u no i na różnego rodzaju warsztatach. Zobaczymy, jak pójdzie egzamin.

Egzaminy zakończą się w sobotę. Wybrańcy rok szkolny rozpoczną 1 września. Muszą się jednak przygotować na to, że czeka ich około 50 godzin zajęć tygodniowo.

Studenci podglądają pracę swoich mistrzów na scenie. Mało tego, razem z nimi uczestniczą w próbach, przedstawieniach, obserwują jednocześnie teatr i ciężką pracę, która nie jest tak, jak się to wyobraża bardzo piękna, jak w bajce. To bardzo ciężka, tytaniczna praca – tłumaczy dr Zbigniew Marek Hass.

To 28 rekrutacja. W tym roku tylko 4 osoby ukończyły studium aktorskie w Olsztynie.