Dużo słońca, niewiele deszczu i wysokie temperatury - to recepta na szybkie ukończenie południowej obwodnicy Olsztyna. Teoretycznie, bo w praktyce prace ruszyły pełną parą, ale wykonawcy alarmują, że to nie wystarczy by dotrzymać terminu. Wyjątkowo obfite ubiegłoroczne opady na tyle zaburzyły harmonogram prac, że obwodnicą najprawdopodobniej pojedziemy o dwa miesiące później.

Gdy zaczynali, o opóźnieniach nikt nie myślał. Pogodowa rzeczywistość ostatnich dwóch lat przejechała się jednak niczym walec, po harmonogramie robót i to na obu odcinkach olsztyńskiej obwodnicy: – Dwuletnie, niezbyt sprzyjające warunki pogodowe, dały nam niestety nieco w kość. W tej chwili powinniśmy być już bliżej cięcia wstęgi niż robót wykończeniowych – mówi Artur Węsierski, kierownik budowy.

Mowa o miejscu budowy ronda turbinowego rozdzielającego ruch z Ostródy do Olsztyna oraz w kierunku Mrągowa. Do zrobienia pozostały nasadzenia i ostatnia ścieralna warstwa asfaltu. Bardziej optymistycznie jest niespełna kilometr dalej. Chodzi o obiekt WD3, czyli wiadukt łączący Kudypy z Naterkami. Od piątku otwarty dla ruchu, jest jednocześnie pierwszym obiektem oddanym do użytku. Niebawem przyjdzie pora na kolejne 30.

Połączenie wszystkiego w całość, na pierwszym zadaniu od Kudyp do węzła Olsztyn Południe, zajmie jednak więcej czasu niż zakładał początkowy harmonogram: – Dwa miesiące z tego okresu, który zgłasza wykonawca jesteśmy w stanie uznać, więc mówimy tutaj o zakończeniu tej inwestycji w sierpniu – mówi Karol Głębocki, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, oddział w Olsztynie.

Wciąż jednak trwają analizy szkód, które w harmonogramie poczyniła pogoda. Szacunki wykonawcy są bardziej pesymistyczne niż te GDDKiA - mowa jest o grudniu. Dopóki sprzyja pogoda, jak w ukropie uwijają się również drogowcy na drugiej części olsztyńskiej obwodnicy. Jak na drożdżach rośnie most łukowy w okolicach Rusi.

Na całym drugim zadaniu obiekty inżynierskie są gotowe w niemal ¾. Gorzej jest z robotami drogowymi, które nieznacznie przekroczyły półmetek. Największym wyzwaniem, oprócz opóźnień związanych z pogodą, są dostawy kruszywa.

Drogowcy do tej pory powinni ułożyć około 100 tys. ton masy bitumicznej, tymczasem udało się zrealizować zaledwie 40 proc. tego planu. Teraz roboty znacznie przyspieszyły, a termin zakończenia inwestycji z październikowego przesunięto na koniec tego roku. W połowie 2019 ma być zakończony również łącznik na węźle Pieczewo.