Czy z okolic olsztyńskiego lotniska w Dajtkach zniknie 20 hektarów lasu? Taką decyzję podjął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Sprawa znalazła się w sądzie po wieloletniej batalii, jaką toczy się w Olsztynie. Najkrócej rzecz ujmując Aeroklub Warmińsko-Mazurski domaga się wycięcia drzew, które stwarzają niebezpieczeństwo dla pilotów. Właściciele lasów i mieszkańcy Dajtek takim planom mówią zdecydowane „Nie”.

Decyzja sądu dotyczy fragmentu lasu, chociaż słowo „fragment” w przypadku 20 hektarów nie oddaje skali planowanej wycinki. Zresztą słowo „wycinka” też w tym kontekście budzi wątpliwości leśników: – Mamy tutaj do czynienia z wylesieniem. Ta powierzchnia praktycznie stanie się pastwiskiem – mówi Zbigniew Karaś, naczelnik Wydziału Zarządzania Zasobami Leśnymi, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie.

Chodzi o obszar odpowiadający 20 boiskom piłkarskim. Taka wycinka to sytuacja bez precedensu na tych terenach: – Otwieramy powierzchnie maksymalnie czterohektarowe, ale są to wycinki, które mają na celu odnowienie, wprowadzenie nowego pokolenia – dodaje Zbigniew Karaś.

Władze lotniska odbijają jednak piłeczkę twierdząc, że tak dużej skali wycinki nie chcą. Ale właśnie 20 hektarów widnieje w wyroku Sądu Administracyjnego i taka powierzchnia została wyliczona jako niezbędna by usunąć drzewa - czyli w rozumieniu aeroklubu - przeszkody lotnicze. Wyrok, który przychyla się do postulatów lotników jednak ich nie satysfakcjonuje.

Jest trudne do wyobrażenia, żebyśmy weszli na teren cudzego gospodarstwa i wycinali las, nie mówiąc o kosztach takiego wyroku – mówi Jacek Stawowczyk, dyrektor Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego.

Bo wyrok zakłada, że skoro aeroklubowi drzewa przeszkadzają, to lotnicy powinni sami, na własny koszt je usunąć. Tyle, że to przecież teren lasów państwowych. Dlatego zarówno leśnicy, jak i aeroklub od tego wyroku odwołują się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Leśnicy podnoszą też argument, że w sprawie wycinki nie uwzględniono głosu mieszkańców, a wielu z nich z rozbudową lotniska walczy od lat.

Lotnisko służące do celów sportowych, przy ograniczonej możliwości przyjmowania samolotów, nie powinno zasługiwać na preferencje i niszczenie przyrody – twierdzi Piotr Bucholc, mieszkaniec Dajtek. Mieszkańcom Dajtek las leży na sercu i chcieliby go podziwiać na żywo - nie tylko na obrazach.

Niedaleko od spornych 20 hektarów, jest miejski, 15-hektarowy zalesiony grunt. W sprawie tej leśnej otuliny jeziora Ukiel toczy się analogiczne postępowanie: – Wiemy, że aeroklub odwołał się od decyzji, które mówiły o tym, że może wyciąć las, ale musi to zrobić na własny koszt – mówi Patryk Pulikowski, Urząd Miasta Olsztyna.

Olsztyńskie lotnisko funkcjonuje od 1913 roku. Na 15 z 20 spornych hektarów rosną ponad stuletnie drzewa.