Brudne ręce, skażone otoczenie chorego i brak odpowiedniego przygotowania personelu - to główne przyczyny zakażeń w polskich szpitalach. Systemy przeciwdziałania zagrożeniom bakteriologicznym są nieskuteczne - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie. Inspektorzy NIK pojawili się także w placówkach Warmii i Mazur.

Charakteryzuje się ona niezwykle niebezpieczną lekoodpornością na niemal wszystkie antybiotyki. Jednocześnie potrafi szybko się rozprzestrzeniać i utrzymywać w przewodzie pokarmowym przez kilka lat – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli.

Mowa o bakterii Klebsiella Pneumoniae, która w ostatnich latach zajmuje pierwsze miejsce na liście epidemiologicznych zagrożeń w polskich szpitalach. Innym śmiertelnym zagrożeniem dla pacjentów jest sepsa.

NIK do kontroli wytypowała 18 szpitali, z czego 4 na Warmii i Mazurach. Oprócz szpitala miejskiego w Olsztynie, skontrolowano placówki w Działdowie, Bartoszycach i Biskupcu. Wyniki nie odbiegają od średniej krajowej, a wśród przyczyn kłopotów na pierwszym miejscu wymienia się brak specjalistów w dziedzinie mikrobiologii.

W ubiegłym roku polskie szpitale zatrudniały ich 110, co stawia nasz kraj na ostatnim miejscu w Europie.