Mieli naprawiać wózki widłowe, a na fakturach zawyżać liczbę wykonanych usług i podnosić ich wartość. Zleceniodawca płacił więcej, a oni mieli dzielić się dodatkowymi pieniędzmi. Taki proceder, według Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, miał trwać w firmie Michelin 9 lat. Straty fabryki opon oszacowano na prawie półtora miliona złotych. Sprawa wyszła na jaw dwa lata temu. Teraz śledczy postawili zarzuty osobom zamieszanym w proceder.

Po dwóch latach śledztwa Prokuratura Okręgowa w Olsztynie postawiła zarzuty korupcji gospodarczej dwóm mężczyznom.

Ryszardowi M., prezesowi jednej z olsztyńskich spółek zarzuca się, że od 2006 do końca 2015 roku żądał i przyjmował korzyści majątkowe w wysokości nie mniejszej niż 910 tys. zł — mówi Krzysztof Stodolny, Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Firma przemysłowo-stalowa, którą reprezentował były podwykonawca olsztyńskiej fabryki opon, odpowiadała, między innymi za naprawę wózków widłowych. Według prokuratury, wykonane usługi i ich kwota na fakturach były wyższe niż w rzeczywistości. Nadwyżką, Ryszard M. miał dzielić się z drugim podejrzanym, kierownikiem w firmie Michalin. Mariusz M. częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia w tej sprawie.

Proceder w olsztyńskiej fabryce miał trwać niemal dekadę. Działania zewnętrznej firmy miały narazić spółkę na straty półtora miliona złotych. Ustaleń prokuratury firma Michelin nie komentuje. Po ujawnieniu procederu w spółce przeprowadzono kontrole sprawdzające zasady współpracy z zewnętrznymi firmami. Wobec szefa zewnętrznej firmy prokuratura wnioskowała o areszt. Mężczyzna wyszedł na wolność po wpłaceniu 50 tysięcy złotych. Mężczyznom grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Śledztwo zostało przedłużone do końca czerwca.