Niemal 135 tys. zarejestrowanych pojazdów i jeden z najwyższych odsetek liczby aut w stosunku do liczby mieszkańców. Olsztyn stoi samochodami, a one gdzieś stanąć muszą. Problem w tym, że kierowcy nie zawsze parkują tam, gdzie pozwalają przepisy. Zapominają też uiścić opłatę za możliwość postoju.

O wolne miejsce parkingowe często trudno, ale gdy już się je znajdzie, pierwsze kroki należy skierować do parkomatu. Bilet parkingowy za szybą z czasem, za jaki zapłacił parkujący, to sygnał dla kontrolerów, że wszystko jest w porządku.

W 2017 roku w olsztyńskiej strefie płatnego parkowania sprzedanych zostało ponad milion biletów na kwotę około 3,8 mln złotych – mówi Patryk Pulikowski, Urząd Miasta Olsztyna.

Niestety, często zdarza się, że nie zgadza się czas lub biletu w ogóle nie ma. Wtedy… drukujemy. Choć nie od razu, bo Olsztyn to jedyne miasto wojewódzkie w Polsce, w którym kontroler może wydrukować tzw. wezwanie do zapłaty dopiero po 5 minutach od... wykonania fotografii pojazdu, który nie miał ważnego biletu parkingowego. Kiedy kawałek papieru przypominający paragon znajdzie się już za szybą wyjście wydaje się jedno. Wielu płaci.

W przypadku, gdy ktoś miał obowiązek, a nie wykupił, to kwota, która wpłynęła do nas to około 191 tys. złotych. Natomiast należy pamiętać, że to nie znaczy, iż na takie sumy zostały wystawione wezwania – dodaje Pulikowski.

Bo pieniądze, które wpłynęły do kasy ratusza w 2017 roku, mogły pochodzić z wezwań wystawionych nawet 5 lat wstecz. Jak się okazuje, zwlekanie z wpłatą nie jest praktyką wyjątkową w Olsztynie. Eksperci ostrzegają, wezwania nie będą lądować za wycieraczką bez końca.

takiej sytuacji skierowany zostanie wniosek egzekucyjny. Prowadzone będzie postępowanie egzekucyjne przez naczelnika urzędu skarbowego w ramach Ustawy o egzekucji w administracji. Więc naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł zająć nam wynagrodzenie, będzie mógł sprzedać nasze ruchomości – tłumaczy Olga Malinowska, radca prawny.

Nieco inaczej jest w przypadku mandatu, który kierowcy często mylą z wezwaniami do zapłaty. Ten pierwszy możemy otrzymać np. od straży miejskiej za parkowanie, ale w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Takich interwencji było w ubiegłym roku ponad 8 tys. Na zapłatę mandatu kierowca ukarany ma 7 dni.

Jeżeli tej grzywny nie uiścimy, policja kieruje wniosek o ukaranie do sądu. Wtedy mamy normalną sprawę przed sądem karnym – dodaje Olga Malinowska.

W obu przypadkach kierowca może się odwołać. Np., gdy w strefie płatnego parkowania okaże się, że miejsca nie są wydzielone znakami poziomymi. Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, kierowca nie ma wtedy obowiązku wniesienia opłaty.

Jak wynika ze statystyk Straży Miejskiej w Olsztynie, w ubiegłym roku odholowano tylko 6 zdezelowanych pojazdów, a 88 usunęli sami właściciele.