Luka pokoleniowa czy brak stabilizacji to największe problemy pielęgniarek i położnych, które spotkały się w Olsztynie i Elblągu, by wypracować najlepsze dla tej grupy zawodowej rozwiązania. Wspólne stanowisko ma być podstawą do rozpoczęcia dialogu z Rządem i przyspieszenia realizacji Strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce.

Na Warmii i Mazurach na co dzień pacjentami opiekuje się prawie 12 tys. pielęgniarek, pielęgniarzy i położnych. W większości to doświadczony personel, który w zawodzie jest od kilkudziesięciu lat. Dziś spotkali się, by razem wypracować stanowisko, które ma być jednym głosem w walce z luką pokoleniową, która jest coraz bardziej widoczna na szpitalnych korytarzach.

Choć w Polsce została przygotowana strategia rozwoju pielęgniarstwa, to w ocenie samych zainteresowanych czas jej wdrażania nie gwarantuje pacjentom dostępu do opieki: – Założenia tej strategii są naprawdę słuszne, tylko ona jest rozłożona na 15 lat, a my tylu lat już naprawdę nie mamy. Jest około 2 tys. pracujących pielęgniarek, które przekroczyły 60. rok życia – mówi Maria Danielewicz, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Olsztynie.

Pielęgniarski rozmawiały dziś nie tylko w swoim gronie. Na zjeździe w Olsztynie nie zabrakowało przedstawicieli Rządu, samorządowców i parlamentarzystów otwartych na dialog.

Także w Elblągu pielęgniarki i pielęgniarze pracowali nad propozycją zmian, które sprawiłyby, że białego personelu zacznie przybywać: – Więcej kształcić, bo chętną mamy młodzież do studiowania pielęgniarstwa. Gorzej jest z podejmowaniem pracy w wyuczonym zawodzie, czyli trzeba im lepiej zapłacić – mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Zmiany w systemie ochrony zdrowia są już wprowadzane, etapami. Dotyczy to także finansowania systemu opieki zdrowotnej: – Rząd chce zwiększyć udział w PKB do 7 proc., ale to jest rozłożone na kilka lat. Myślę, że ten program będzie zrealizowany – mówi Sławomir Sadowski, wicewojewoda warmińsko-mazurski.

Jeżeli luka pokoleniowa nie zostanie zahamowana, za 15 lat w systemie może brakować prawie 170 tys. pielęgniarek i położnych.