Atakuje podstępnie, początkowo nie dając żadnych objawów. Powoli, ale nieodwracalnie uszkadza nerw wzrokowy powodując ślepotę. Jaskra, bo o niej mowa, to druga na świecie przyczyna utraty wzroku. W poniedziałek rozpoczął się Światowy Tydzień Jaskry.

Szacuje się, że w całym kraju na jaskrę choruje około 800 tys. pacjentów. W ubiegłym roku na Warmii i Mazurach do specjalistycznych poradni zgłosiło się z tego powodu 18 tys. pacjentów, a 213 trafiło na oddziały szpitalne. Nieleczona jaskra, bardzo powoli, często bezobjawowo, ale nieodwracalnie uszkadza nerw wzrokowy.

Nieleczeona jaskra w zaawansowanych stadiach prowadzi do stopniowej utraty widzenia polegającej na jego ograniczeniu, a w konsekwencji, w zaawansowanych stadiach, do ślepoty – mówi Janusz Pieczyński, koordynator Oddziału Okulistycznego szpitala wojewódzkiego w Olsztynie.

Jaskra to druga po zaćmie przyczyna ślepoty na świecie. W Polsce 70 proc. diagnoz dotyczących jaskry stawianych jest zbyt późno, co znacznie ogranicza lekarzom pole działania: – 90 proc. przypadków jaskry przebiega bezobjawowo. Wykrywana jest np. przy doborze okularów, albo kiedy pacjent zwraca się z innego powodu – mówi Tomasz Żebrowski, okulista.

Dlatego tak ważna jest diagnostyka. Zwłaszcza, kiedy pacjenta znajduje się w grupie ryzyka: – Głównym czynnikiem ryzyka jest podwyższone ciśnienie, 40. rok życia, bo wtedy ta choroba pojawia się na dużą skalę – dodaje Tomasz Żebrowski.

Około 3 proc. populacji po 40. roku życia zmaga się z jaskrą. Dodatkowe czynniki ryzyka to krótkowzroczność, palenie papierosów, nadciśnienie tętnicze, ale też niskie ciśnienie systemowe, cukrzyca, zaburzenia gospodarki lipidowej i występowanie jaskry w rodzinie. Tacy pacjenci powinni badać się przynajmniej raz w roku, ale tu pojawia się problem. Chodzi o dostępność do poradni specjalistycznych, na którą czasami trzeba czekać kilka miesięcy.

Jak zauważają lekarze w ich statystykach widać, że coraz mniej pacjentów ma przeprowadzane badania ambulatoryjne, ale przedstawiciele NFZ twierdzą, że nie jest tak, że na te badania brakuje pieniędzy. Problem ma leżeć w braku specjalistów. W konsekwencji brakuje placówek, w których pacjenci mogą się przebadać.

Pierwszym krokiem do sprawdzenia, czy w organizmie nie rozwija się jaskra jest lekarz pierwszego kontaktu, bo to on kieruje do lekarza okulisty.