Na świecie na raka umiera ponad 8 mln osób rocznie, a w Polsce 100 tys. Pojawiają się nowe metody walki z falą zachorowań, jednak nie wszystkie są dostępne w Polsce. Jedną z nich jest profilaktyczna mastektomia i usuwanie jajników. Pojawiła się szansa, aby te procedury znalazły się w koszyku świadczeń gwarantowanych.

O profilaktycznej mastektomii i usuwaniu jajników zrobiło się głośno, kiedy na ten krok zdecydowała się aktorka Angelina Jolie. Za tą dramatyczną decyzją stała świadomość posiadania mutacji genowej odpowiedzialnej za rozwój raka jajnika.

Rak jajnika jest jednym z najbardziej podstępnych nowotworów, wobec którego nie ma dobrego programu badań przesiewowych. Ryzyko zachorowania na raka jajnika wynosi 1,4 proc. U kobiet, które mają mutację genu BRCA1 wzrasta do 40 proc., a w przypadku BRCA2 do 18 proc.

Wykrycie tej grupy pacjentek, czyli wykrycie mutacji genów BRCA pozwoliłoby na znalezienie grupy pacjentek wysokiego ryzyka rozwoju tego nowotworu i wyoperowanie ich, zanim rozwinie się nowotwór, mogłoby zmniejszyć ryzyko o prawie 80 proc. – mówi Tomasz Waśniewski, ordynator Oddziału Ginekologii Onkologicznej, szpital wojewódzki w Olsztynie.

W większości krajów europejskich profilaktyczna mastektomia i usuwanie jajników znajdują się w koszyku świadczeń gwarantowanych. W Polsce takiego programu nie ma. Jest jednak szansa na to, że pakiet procedur zostanie rozszerzony. Resort zdrowia zlecił agencji technologii medycznych przygotowanie rekomendacji w tej sprawie, a ta uznała ją za pożądaną w pakiecie świadczeń.

Profilaktyka, nawet tak drastyczna, niesie ze sobą dużo mniejsze koszty emocjonalne i finansowe niż długotrwałe leczenie: – Można sobie powiedzieć, że łatwiej wykonać profilaktyczną mastektomię i usunięcie jajników niż leczyć. Mówimy tu o kosztach leczenia, rehabilitacji i nieobecności tych pań w pracy – mówi Anna Szalcunas-Olsztyn, Dział Diagnostyki Obrazowej, szpital wojewódzki w Olsztynie.

Lekarze szacują, że w Polsce żyje około 100 tys. nosicielek mutacji BRCA1.