Rozpoczęła się VI edycja akcji społecznej „Twarze depresji”. W tym roku podczas spotkania inaugurującego kampanię eksperci mówili o depresji wśród młodych ludzi. Samobójstwa w skali świata są drugą co do częstotliwości przyczyną zgonów nastolatków, a nie ma ich kto leczyć, bo brakuje placówek i specjalistów. Na Warmii i Mazurach na wizytę do psychiatry zajmującego się dziećmi i młodzieżą trzeba czekać ponad pół roku.

Według obliczeń Światowej Organizacji Zdrowia depresja dotyka od 4 do nawet 8 proc. populacji. Według tych szacunków w Polsce choruje około 1,5 mln osób, ale eksperci uważają, że te dane są zaniżone: – 15 proc. chorych podejmie skuteczną próbę samobójczą, a 50 proc. będzie próbowało ją popełnić – mówi Lech Gadecki, ordynator Oddziału Ogólnopsychiatrycznego, Wojewódzki Szpital Psychiatryczny w Olsztynie.

Depresja zbiera śmiertelne żniwo szczególnie w przypadku młodych osób. Samobójstwa są drugą co do częstości przyczyną zgonów nastolatków na świecie, a tych nie ma kto leczyć. W całym województwie pracuje zaledwie 8 lekarzy specjalistów, a 3 jest w trakcie specjalizacji. Mamy tylko5 działających poradni na całe województwo i jeden szpital leczący dzieci i młodzież.

Na wizytę do lekarza specjalisty na Warmii i Mazurach trzeba czekać nawet pół roku. NFZ ma pieniądze na to, aby zakontraktować kolejne poradnie lub oddziały, ale nie ma specjalistów, którzy mogliby w nich pracować. Pod tym względem sytuacja w Polsce jest dramatyczna. Z wynikiem 90 psychiatrów na milion mieszkańców plasujemy się na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej. Gorzej jest tylko w Bułgarii (76 psychiatrów). Najlepiej w Finlandii (236).

Na 4 tys. psychiatrów pracujących w Polsce zaledwie 402 leczy dzieci i młodzież. Dla porównania, w Niemczech jest ich ponad 18 tys. Lech Gadecki, wojewódzki konsultant ds. psychiatrii jutro (26.02) w Ministerstwie Zdrowia będzie rozmawiał na temat pomysłu, według którego młodzież między 16 a 18 roku życia byłaby leczona na oddziałach dla dorosłych: – Jako konsultant wojewódzki z Warmii i Mazur będę przeciwny temu projektowi, bo młodzież w tym wieku powinna być leczona w innych warunkach.

Dorośli muszą uważać na sygnały, jakie wysyłają młodzi ludzie, m.in.: wyobcowanie, zmiana zachowania czy niechęć do nauki. Depresję diagnozuje się już u coraz młodszych dzieci, a według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia do 2030 roku depresja będzie pierwszą chorobą świata.