NIK oceniła skuteczność leczenia onkologicznego w Polsce. Wyniki badań nie napawają optymizmem. Wprawdzie zachorowalność na nowotwory jest w kraju niższa niż w Europie, ale umieralność większa. Zdaniem kontrolerów, wynika to z rozwiązań systemowych i braku edukacji.

NIK podkreśla, że na Warmii i Mazurach dłużej niż w całym kraju trzeba czekać na badania obrazowe. Na tomograf dwa i pół miesiąca, na rezonans sześć i pół miesiąca. Poza tym NIK zwraca uwagę na trudności w dostępie do placówek medycznych. Pacjenci z wschodnich rejonów naszego województwa nie mają nawet swojego ośrodka leczenia onkologicznego.

Taki ośrodek uwzględniony jest w mapie potrzeb zdrowotnych i ma powstać, tyle, że w Suwałkach. Dostępność do dobrej diagnostyki to jest właśnie obszar, w którym Warmia i Mazury mają najwięcej do zrobienia.

Pacjenci, którzy trafiają do ośrodków specjalistycznych często są w tak zaawansowanym stadium choroby, że odbierają lekarzom szanse na wprowadzenie skutecznych procedur. Oczywiście wynika to, nie tylko z dostępności do dobrej diagnostyki, ale także z braku edukacji. Widać to szczególnie wyraźnie w statystykach zgłaszalności na badania profilaktyczne.

W przypadku raka piersi w całym kraju niecałe 40 procent populacji korzysta z programów profilaktycznych. Na Warmii i Mazurach nieco więcej, bo 42,5 procent, co plasuje nas na szóstym miejscu w kraju. Jeszcze mniejszy odsetek zgłasza się na badania profilaktyczne raka szyjki macicy - niecałe 25 procent, co przy średniej krajowej poniżej 19 procent klasyfikuje Warmię i Mazury na drugim miejscu w kraju.

Eksperci NIK zwracają uwagę, że spośród 19 nowotworów, które są najczęstszą przyczyną śmierci, tylko w przypadku raka jajnika, pacjenci mogą mieć pewność, że ich leczenie będzie zgodne z najbardziej aktualną wiedzą.

W swoim opracowaniu NIK zwraca uwagę, że zachorowalność na nowotwory złośliwe jest w Polsce niższa niż w większości krajów europejskich, ale pod względem umieralności jesteśmy jako kraj w ścisłej czołówce - na trzecim miejscu po Węgrach i Chorwacji.