Coraz więcej obcokrajowców chce pracować w Polsce. W ubiegłym roku wnioski o zgodę na zatrudnienie tylko w naszym regionie złożyło 6 tysięcy osób spoza Unii Europejskiej. To dla pracodawców szansa, ale dla niektórych z nich, tych nieuczciwych, także pokusa, by wykorzystać do nielegalnej pracy cudzoziemców. Kontrolę ich zatrudnienia, a także ich pobytu w Polsce prowadzi straż graniczna – między innymi przy pomocy tzw. schengenbusa.

Żeby skutecznie zwalczać nielegalną migrację trzeba pozostawać w ciągłym ruchu. To strażnikom granicznym zapewnia pojazd potocznie zwany schengenbusem. Zamiast prawa jazdy czy dowodu rejestracyjnego sprawdzane są paszporty i wizy. Strażnicy graniczni zapewniaj, że jeżeli wszystkie dokumenty są w porządku, to cudzoziemcy nie mają się czego obawiać.

Wzrost przyjazdów zza wschodniej granicy to pokłosie turystyki zarobkowej. Widać to również na korytarzach Urzędu Wojewódzkiego. Cudzoziemiec, który chce zalegalizować swój pobyt w Polsce powinien złożyć odpowiedni wniosek. Pracodawca też powinien dopełnić potrzebnych formalności, a później postępować zgodnie z prawem pracy. Czy tak się zawsze dzieje? Niekoniecznie, bo wielu pracodawców wciąż próbuje obchodzić przepisy.

Jak podają pogranicznicy w zeszłym roku objęto kontrolą ponad 3,5 tysiąca cudzoziemców, z czego ponad 870 pracowało w Polsce niezgodnie z przepisami. chybienia dotyczyły pracy w budownictwie, transporcie czy gastronomii. Nieuczciwi pracodawcy od tego roku muszą się liczyć z surowszymi karami. Mandat rzędu trzech tysięcy złotych wynosi teraz 30 tysięcy złotych.

Skąd przybywają za pracą cudzoziemcy. Nie tylko z Ukrainy, jak mogłoby się wydawać. Coraz częściej straż graniczna odnotowuje przybycie do Polski pracowników z Indii czy Bangladeszu. Urząd Wojewódzki szacuje na podstawie złożonych w ubiegłym roku wniosków, że osób spoza UE przybyło w regionie ponad 11 tysięcy. Około 6 tysięcy wnioskowało o możliwość zatrudnienia.