Nie cichną kontrowersje wokół realizacji unijnego budżetu. Głos w tej sprawie zabrali opozycyjni radni sejmiku, którzy obawiają się, że zarząd województwa nie da rady zrealizować ambitnego planu nałożonego przez Brukselę i w konsekwencji trzeba będzie zwrócić kilkadziesiąt milionów euro. Na początku lutego o swoich zastrzeżeniach, co do realizacji RPO na Warmii i Mazurach mówił minister inwestycji i rozwoju, Jerzy Kwieciński. Z tym stanowiskiem nie zgodził się marszałek województwa, Gustaw Marek Brzezin. Radni pytają, kto w tej sytuacji ma racje i składają zapytanie do marszałka.

Województwo warmińsko-mazurskie znajduje się na przedostatnim miejscu w kraju pod względem wartości podpisanych umów o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Według danych Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, które dziś przedstawili radni sejmiku Prawa i Sprawiedliwości, zakontraktowane umowy to 40 proc. całej zaplanowanej puli.

Tak jak pan marszałek twierdził, że w zeszłym roku udało się certyfikować projekty na kwotę 95 mln euro, tak w tym roku mamy wysoką poprzeczkę. W tym musimy certyfikować projekty na sumę 238 mln euro. Różnica jest dość znacząca – mówi Bożena Ulewicz, radna sejmiku, Prawo i Sprawiedliwość.

„I może być trudna do zrealizowania” - dodają opozycyjni radni. Jeżeli samorząd województwa nie osiągnie tego pułapu będzie musiał zwrócić do unijnej kasy ponad 38 mln euro. Radnych niepokoi nie tylko tempo wydawania pieniędzy, ale także to, ile kontraktów uda się podpisać do końca roku. Wymóg unijny dla Warmii i Mazur to umowy na 238 mln euro. Tymczasem, z dokumentów przedstawionych przez resort, do końca roku zacertyfikowanych jest zaledwie 207 mln euro.

Stanowisko marszałka województwa w tej sprawie jest niezmienne. Gustaw Marek Brzezin odsyła do swoich wypowiedzi z ostatniej konferencji, na której wraz z przedstawicielem Komisji Europejskiej zapewniał, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Realizacja unijnego budżetu to problem złożony, bo coraz częściej brakuje także beneficjentów: – Sądzę, że problemy będą narastać, bo samorządy mają coraz mniej zasobów finansowych na wkład własny. Proszę pamiętać, że samorządy terytorialne są coraz bardziej zadłużone – mówi Patryk Kozłowski, radny sejmiku, Prawo i Sprawiedliwość.

Zdaniem radnych PiS, samorząd województwa ma problemy nie tylko z RPO, ale także z zarządzaniem podległymi instytucjami. Muzeum Warmii i Mazur musi zwrócić do kasy samorządu 3 mln złotych z tytułu podatku VAT za zrealizowane inwestycje: – Tę kwotę spożytkowano na bieżącą działalność muzeum, czyli te 3 mln złotych powinny znaleźć się w budżecie samorządu – dodaje Patryk Kozłowski.

Tak wynika z audytu, który na wniosek obecnego dyrektora muzeum zlecił samorząd: – Kiedy przejąłem muzeum w czerwcu, to przez kilka miesięcy się zastanawiałem, jak to jest możliwe, że ma ono płynność. Widziałem, że pieniądze po stronie oficjalnych przychodów są zbyt małe, żeby pokrywać koszty, które się pojawiały – mówi Piotr Żuchowski, dyrektor Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

Muzeum, które już zmaga się z problemami finansowymi będzie musiało zwrócić całą kwotę. Ratalnie, przez 10 lat.