Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci usłyszał w środę, 14 lutego, 64-letni mieszkaniec Warszawy, który na zamarzniętym jeziorze Kisajno koło Giżycka kierując quadem ciągnął sanki ze swym kolegą. Pod mężczyznami załamał się lód, obydwaj wpadli do wody. Jadący sankami utonął.

Jak podał w środę Krzysztof Stodolny, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, kierowca quada usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci swego kolegi, 69-letniego mieszkańca Giżycka. Podejrzanemu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Maciej B. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec podejrzanego dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. złotych. Mężczyzna po wypadku został zbadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu, alkomat wykazał około 0,5 promila w wydychanym powietrzu.

Do tragedii na jeziorze Kisajno doszło w poniedziałek. Pod dwoma mężczyznami, którzy poruszali się quadem i sankami po zamarzniętym akwenie, zarwał się lód. Mężczyźni mieli jechać na łowisko wędkować. Obaj wpadli do wody; kierującemu quadem udało się wydostać na powierzchnię, natomiast drugi z mężczyzn został w przerębli. Wypadek wydarzył się około 400 metrów od brzegu.

Na miejsce skierowano służby ratownicze. Po sprawdzeniu wskazanego miejsca, ratownicy wyciągnęli z wody mężczyznę, lecz pomimo podjętej reanimacji nie zdołano go uratować.