„Aby Cicha była cichą” - to jedno z haseł mieszkańców Pasłęka, którzy sprzeciwiają się planowanej inwestycjom przy ulicach Cichej i Partyzantów. Mieszkańcy nie chcą, aby w sąsiedztwie ich domów jednorodzinnych powstało centrum usługowe, a przestrzeń zabrały wielkopowierzchniowe zabudowania. Strony spotkały się w Urzędzie Miasta.

Mieszkańcy o tym, że ich ciszę może coś lub ktoś zakłócić dowiedzieli się w lipcu ubiegłego roku: – Kiedy gotowy był już projekt uchwały. Dowiedzieliśmy się tego nieformalnie i wtedy dopiero zaczęliśmy protestować – mówi Tadeusz Koroś, mieszkaniec Pasłęka.

Sprzeciw dotyczy zmian, które mają być wprowadzone w plan zagospodarowania przestrzennego: – Każdy z nas kupując działkę w 2011 roku sprawdzał studium, sprawdzał plan zagospodarowania, który gwarantował nam cichą i spokojną okolicę – tłumaczy Tadeusz Koroś.

Plan zagospodarowania przestrzennego terenu zakłada zabudowę mieszkaniową z lokalizacją funkcji usługowych w tej zabudowie. W tej chwili jest to plan kompletnie zmieniony. Wszystko, co mówi pani urbanistka nie ma właściwie nic wspólnego ze studium – mówi Mariusz Adamczyk, mieszkaniec Pasłęka.

Zmiany w planie zakładają 60 proc. usług wokół domków jednorodzinnych, na co nie zgadzają się mieszkańcy. Ich zdaniem, taka sytuacja nie jest pierwszą na terenie miasta: – Ten schemat jest powtarzany wielokrotnie. Kupuje się działki jednorodzinne, a taką procedurą zmienia się przeznaczenie działki i robi się z nich usługowe – dodaje Tadeusz Koroś.

Z dobrej lokalizacji przy ulicy Partyzantów chce z kolei skorzystać Powiatowy Szpital oraz inny przedsiębiorca. Na ich działalność mieszkańcy zgadzają się, lecz stawiają warunki odnośnie wysokości i wielkości zabudowań. Mieszkańcy o taki chaos obwiniają gminę, która nie poinformowała inwestora o przeznaczeniu kupowanej przez niego działki.

Obawy mieszkańców budzi również brak konkretnej dokumentacji, która miałaby potwierdzić, co dokładnie i o jakiej powierzchni miałoby powstać. Wstępna wersja zakładała budynek o powierzchni nawet do 1000 metrów kwadratowych: – Pokazać nam ten plan, nawet plan wstępny, o którym możemy dyskutować, bo teraz zawężamy te granice, ale dalej nie mamy konkretów. Dalej nie wiemy, co to będzie i nie możemy zabezpieczyć swoich interesów – mówi Tadeusz Koroś.

Wielkiego efektu nie przyniosły kolejne już konsultacje, w trakcie których mieszkańcy nie ustalili nic konkretnego: – Na poprzednim spotkaniu, sześć dni temu, sprzeczali się, a dzisiaj już rozmawiali. Wydaje mi się, że zgłaszając konkretne uwagi, po prostu dogadamy się – mówi Wiesław Śniecikowski, burmistrz Pasłęka.

Swoje uwagi do planu zagospodarowania mieszkańcy Pasłęka mogą zgłaszać do 28 lutego.