Dwa areszty śledcze - w Ostródzie i Bartoszycach - znikają z mapy regionu. Kolejne dwie placówki - areszt w Giżycku i Zakład Karny w Braniewie - zostają przekształcone. To decyzje ministra sprawiedliwości uzasadnione koniecznością wprowadzenia oszczędności i reformą systemu więziennictwa. Resort zaznacza jednocześnie, że żaden z pracowników nie straci zatrudnienia.

Areszt Śledczy w Ostródzie - jedyny w województwie przeznaczony dla kobiet - do końca marca przestanie działać. Decyzję w tej sprawie podjął już minister sprawiedliwości: – Na podstawie danych, około połowa placówek została zbudowana jeszcze przez II wojną światową. To pokazuje, że są w złym stanie i potrzebują modernizacji lub likwidacji, gdyż są wyeksploatowane – mówi Jan Kanthak, rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości.

W sumie, resort zdecydował o likwidacji 12 placówek, a 11 kolejnych zostanie przekształconych w oddziały zewnętrzne innych podmiotów.

Z Mapy Warmii i Mazur do 31 marca znikną Areszty Śledcze w Ostródzie i w Bartoszycach. Z kolei placówka w Giżycku będzie oddziałem Zewnętrznym Aresztu w Suwałkach. Zakład Karny w Braniewie stanie się natomiast oddziałem zewnętrznym Aresztu Śledczego w Elblągu.

Dokumentacje przejmują jednostki wyznaczone, a jeśli chodzi o budynek i mienie, to te przejdą w stały zarząd starostów powiatowych – mówi mjr Jarosław Witek, rzecznik dyrektora okręgowego Służby Więziennej.

Samorządy na razie nie mają planów dotyczących budynków po dotychczasowych aresztach. Starosta ostródzki stwierdził, że o likwidacji placówki dowiedział się od nas, a bartoszycki już zapowiedział, że będzie starał się o zmianę decyzji ministerstwa. Pozostali samorządowcy także nie kryją rozczarowania.

Czesław Naumowicz, burmistrz Ostródy, przyznaje, że areszt to dla gminy i jej mieszkańców korzyści. Głównie finansowe: – Osadzone panie pracowały w naszych jednostkach i co by nie mówić - żeby utrzymać, zabezpieczyć zaopatrzenie, firmy prowadził swoją działalność, a tak zostaną tylko puste budynki.

Plan Ministerstwa Sprawiedliwości zakłada, że żaden z pracujących w likwidowanych aresztach funkcjonariuszy nie straci pracy. Na Warmii i Mazurach to w sumie około 100 osób

Jedyny problem, z którym będą musieli się zmierzyć, to sentyment do miejsca, w którym przepracowali kilka, kilkanaście lat. Absolutnie nikt nie straci, wobec czego, zgodnie z ustawą pojawią dodatkowe należności, każdemu pracownikowi i funkcjonariuszowi – zapewnia ppłk Elżbieta Jankowska, dyrektor okręgowa Służby Więziennej w Olsztynie.

Osadzeni w likwidowanych aresztach rozstaną z kolei rozwiezieni do innych placówek. Osadzone w Ostródzie mogą trafić m.in. do Grudziądza czy Białegostoku.