Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Po zmianie przepisów, dopalacze będą traktowane tak samo, jak narkotyki. Takie same będą też kary za handel groźnymi substancjami. Jeśli przepisy ulegną zmianie, w walce z dopalaczami może w końcu nastąpić przełom. Na razie narzędzia, którymi dysponują służby są bardzo ograniczone.

Poprzez sport, uczniowie z klubu karate w Jonkowie przekonują swoich rówieśników do zdrowego stylu życia, a zwłaszcza do tego, by nie sięgali po dopalacze: – Sport to sama pasja, czyste szaleństwo. To, co warto robić w życiu i czemu warto się poświęcić. A dopalacze… Temu mówimy „stop” i zdecydowane „nie” – mówi Marek Bębenek, instruktor karate, organizator akcji „Stop dopalaczom - moim dopalaczem jest sport”.

To trzecia odsłona akcji profilaktycznej „Stop dopalaczom - moim dopalaczem jest sport”. To także - jak przekonują organizatorzy - pokazanie zdrowej alternatywy dla używek.

Sanepid od 2012 roku rejestruje wszystkie zgłoszone przez lekarzy przypadki zatruć dopalaczami. Najwięcej było ich 2 lata temu - w regionie zatruło się wówczas ponad 260 osób, jedna śmiertelnie. W tym roku, do szpitali z podejrzeniem zatrucia dopalaczami, trafiło ponad 80 osób, nieco mniej niż rok temu.

Niestety, najczęściej trafiają do nas te same osoby, bo to bardzo szybko uzależnia. Trzeba mieć tego świadomość – mówi Michał Missan, ratownik medyczny, Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu.

Czasem, jak podkreślają ratownicy, wystarczy jedna dawka, by uzależnić się od dopalaczy. Rzadziej, ta pierwsza próba może okazać się ostatnią w życiu, dlatego policja, sanepid czy szkoły, przed używkami starają się młodych ostrzegać.

Profilaktyka to jedno, ale Inspekcja Sanitarna ma prawo przeprowadzać kontrole w miejscach, w których może kwitnąć handel dopalaczami. W tym roku sanepid przeprowadził na Warmii i Mazurach 10 takich kontroli, wydal też 10 trzymiesięcznych zakazów prowadzenia działalności i kary finansowe. Od 2013 roku to w sumie prawie 50 mandatów na łączną sumę 2,5 mln złotych. Tyle, że z tymi karami jest jeden problem.

To są wszystko działania administracyjne. Jeśli chodzi o skuteczność egzekwowania tych kar, to jest znikoma, a wręcz żadna – mówi Bożena Najda, zastępca dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie.

Dopiero wspólne działania z policją i prokuraturą od niedawna przynoszą pierwsze konkretne efekty. W ubiegłym tygodniu, w Olsztynie funkcjonariusze ponownie zamknęli sklep z dopalaczami - zatrzymali też dużą partię dopalaczy. Dwaj zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzuty i trafili do aresztu. Sanepid z kolei przesłał do władz Olsztyna i Elbląga wnioski o rozważenie możliwości pozwania właścicieli sklepów o negatywne oddziaływanie na sąsiednie budynki.