Sąd Okręgowy w Elblągu uchylił we wtorek postanowienie Sądu Rejonowego w Działdowie o umorzeniu postępowania w sprawie byłej dyrektorki i pracowników domu dziecka w Lidzbarku oskarżonych o znęcanie się nad wychowankami.

Proces ws. znęcania się na wychowankami domu dziecka miał rozpocząć się we wrześniu w Działdowie. Tamtejszy sąd rejonowy na pierwszym posiedzeniu wydał jednak postanowienie o umorzeniu postępowania z uwagi na „brak skargi uprawnionego oskarżyciela”.

Powodem miała być „niespójność” pomiędzy prokuratorskim postanowieniem o przedstawieniu zarzutów, a aktem oskarżenia. W ocenie działdowskiego sądu, w akcie oskarżenia znalazły się zarzuty, których nie przedstawiono wcześniej podejrzanym w trakcie śledztwa, co naruszałoby prawo tych osób do obrony. Zażalenie na tę decyzję złożyła do sądu wyższej instancji Prokuratura Rejonowa w Ostródzie, która prowadziła śledztwo.

We wtorek Sąd Okręgowy w Elblągu - jak poinformował jego rzecznik sędzia Tomasz Koronowski - uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w Działdowie o umorzeniu postępowania i przekazał sprawę do rozpoznania tamtejszemu sądowi. Oznacza to, że proces byłej dyrektorki, jej zastępcy i czworga wychowawców niepublicznego domu dziecka w Lidzbarku ma toczyć się przed sądem w Działdowie.

Prokuratura oskarża ich o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad wychowankami, za co grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Żadna z tych osób nie przyznała się do winy.

Według śledczych, do niewłaściwych zachowań ze strony kierownictwa i personelu placówki dochodziło w latach 2010-2014, a poszkodowanych zostało łącznie 45 dzieci. Prokuratura informowała o naruszaniu nietykalności cielesnej i poniżaniu wychowanków oraz stosowaniu kar nieadekwatnych do zachowań; zamykaniu dzieci w izolatce czy oblewaniu brudną wodą, co miało być karą za pomazanie ścian w jadalni.

Postępowanie w tej sprawie wszczęto po sygnałach o stosowaniu w placówce niewłaściwych metod wychowawczych. Była dyrektor mówiła wówczas, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a oblewanie dzieci było „formą zabawy”, którą porównała do „biegania po szyszkach na koloniach”.

Po ujawnieniu sprawy, placówkę skontrolowało biuro Rzecznika Praw Dziecka, które oceniło, że mogło dochodzić tam do naruszenia praw dziecka. Władze stowarzyszenia, które prowadzi niepubliczny dom dziecka w Lidzbarku, zwolniły wówczas kierownictwo i część pracowników. Nieprawidłowości potwierdziła też kontrola przeprowadzona przez starostwo. Kontrolerzy uznali, że stosowano bezprawne formy dyscyplinowania, które mogły być upokarzające dla dzieci.