Zmagania z ulewnymi deszczami, które dotknęły tę część regionu w październiku i listopadzie dziś podsumowali wojewoda warmińsko-mazurski, samorządowcy i przedstawiciele służb ratunkowych. Była też mowa o przyszłości i to tej nieodległej. Co i jak zrobić, by skutki podobnych zdarzeń były jak najmniej odczuwalne?

Nowakowi to wieś położona w powiecie elbląskim nad rzeką Elbląg. Dziś sytuacja jest tu ustabilizowana, ale jeszcze kilka tygodni temu woda wdzierała się do gospodarstw. Jedno z nich należy do Bożeny Dudy. Chociaż nie ma zagrożenia powodziowego, to kobieta nie sprzątnęła z posesji worków z piaskiem. Jak mówi, każda cofka na rzece to tykająca bomba. Mieszkanka Nowakowa nie ukrywa, że po ostatnich ulewnych deszczach mogła liczyć tylko na pomoc strażaków: – Potem nikt nie przyjechał, nikt się nie interesował.

By przekonać się, czy tak było faktycznie, Artur Chojecki, wojewoda warmińsko-mazurski, zwołał posiedzenie służb biorących udział w akcji powodziowej oraz samorządowców z zalanych terenów. Wśród zaproszonych gości był m.in. Cezary Terech. Zdaniem dyrektora Żuławskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu, po październikowych ulewach, które nawiedziły powiaty elbląski i braniewski, skutki opadów deszczu na początku listopada nie były juz tak drastyczne, bo służby wyciągnęły wnioski. Mimo to, jak podkreśla dyrektor, cały czas brakuje koordynacji działań wszystkich służb biorących udział w akcjach przeciwpowodziowych.

Zawiódł też monitoring jeziora Drużno, rzek czy przeglądy okresowe tego jeziora. Pomimo że są to obszary Natura 2000, to one też mają przeglądy przepustowości tej rzeki – mówi dyrektor Żuławskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu/. Dorota Wasik, wójt gminy Markusy podkreśla, że po ostatnich październikowych ulewach udało się zlikwidować zator przy ujściu rzek Dzierzgoń i Balewka. Mimo to, lista potrzeb jest nadal długa: – Odmulanie rzek, odkrzaczanie czy utrzymywanie wałów. Trzeba coś zrobić z bobrami, które ciągle robią szkody w postaci przesiąków, które lokalizujemy. Jest to jedynie działanie doraźne.

Na pomoc czeka również m.in. powiat braniewski: – Priorytety to retencja na zbiorniku Pierzchalskim, bobry czy współpraca z ochroną środowiska. Rzeka Pasłęka jest objęta Naturą 2000, a to jest rezerwat bobrów – mówi Leszek Dziąk, starosta braniewski.

Podsumowując spotkanie, Artur Chojecki, wojewoda warmińsko-mazurski podkreślał, że to nie koniec zmagań z naturą: „Drżę o to, co będzie się działo wiosną”. Dlatego, by ustrzec się przed ewentualnymi skutkami wiosennych roztopów, już teraz trzeba działać i wykonać najpilniejsze, bieżące zabiegi.

Wszyscy zarządcy rzek, wałów do nastania zimy muszą podjąć działania, które zabezpieczą wały, rzeki – mówi wojewoda warmińsko-mazurski. Artur Chojecki zapowiedział, że po tym spotkaniu zostanie sporządzony raport, który trafi do Rządu, co może ułatwić samorządom pozyskanie wsparcia z budżetu państwa.