Szczypiorniści Warmii Energa nie zwalniają tempa. Olsztynianie zanotowali piąte zwycięstwo z rzędu, nie dając szans GKS-owi Żukowo. Spotkanie 8. kolejki Pierwszej Ligi wyrównane było jedynie przez pierwsze 20 minut.

Później gospodarze zaczęli grać bardziej zespołowo, co natychmiast przełożyło się na wynik. Niemal wszyscy zawodnicy Warmii z pola zanotowali przynajmniej jedno trafienie, a do przerwy olsztynianie prowadzili już 16:10.

Po przerwie przewaga Warmii wzrosła do 11 trafień. Gospodarze za sprawą Mateusza Gawrysia i twardo grającej obrony wyraźnie ograniczyli poczynania ofensywne zawodników z Żukowa. Nie do upilnowania dla obrońców gości był Radosław Dzieniszewski, który po szybkich akcjach skrzydłem zdobył 7 bramek.

Ostatnie minuty to już spokojna obrona wypracowanej przewagi. Obok Dzieniszewskiego, do bramki rywali najczęściej trafiali Michał Sikorski i Marcin Malewski: – Baliśmy się o naszą koncentrację, żeby właśnie przez całe 60 minut być skoncentrowanym i grać swoją piłkę ręczną. To się udało, choć w 50 minucie mieliśmy takie małe rozluźnienie około 2-3 minut – mówi Marcin Malewski, Warmia Energa Olsztyn.

Rozluźnienie nie miało jednak większego wpływu na końcowy rezultat. Warmia pewnie zwyciężyła 35:26, dzięki czemu plasuje się na trzeciej pozycji w tabeli Pierwszej Ligi. Za tydzień olsztynian czeka starcie w Wągrowcu z liderem, tamtejszą Nielbą.