Artur Chojecki, wojewoda warmińsko-mazurski, podsumował walkę z powodzią, która na przełomie października i listopada dotknęła część powiatów w regionie. Przy okazji skrytykował stan zabezpieczeń przeciwpowodziowych w miejscach, gdzie kryzys wystąpił z największą siłą. To kamyk do ogródka marszałka województwa, bo to jemu podlegają zarządy melioracji.

Woda w miejscach dotkniętych przez ostatnie powodzie i podtopienia powoli opada. Pogotowie przeciwpowodziowe w Elblągu i powiatach elbląskim, braniewskim, bartoszyckim oraz kętrzyńskim zostało odwołane w poniedziałek, ale dojazd w wiele miejsc nadal jest niemożliwy lub utrudniony.

Wojewoda warmińsko-mazurski zwołał konferencję prasową i podsumował walkę z wielką wodą. Chwalił lokalne władze, a zwłaszcza strażaków i żołnierzy. To na nich spadł główny ciężar walki o utrzymanie wody w korytach rzek. To oni też przyczynili się do usunięcia zatorów w strumieniach zasilających jezioro Drużno. Przy tej okazji padły jednak również mniej przyjemne sformułowania.

Strażacy i wojsko wykonywali pracę za zarządców tych obiektów. Przede wszystkim za samorząd województwa, ale także za inne samorządy – mówi Artur Chojecki, wojewoda warmińsko-mazurski.

Zdaniem wojewody, straż i armia zmagały się ze skutkami zaniedbań w konserwacji wałów i utrzymywaniu drożności rzek, a kryzys w wielu miejscach obnażył zły stan zabezpieczeń przeciwpowodziowych, za który odpowiada m.in. marszałek województwa. Jednocześnie pracownicy Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie wyliczali, że w ostatnich latach podległe marszałkowi zarządy melioracji dostały z budżetu państwa i Unii Europejskiej prawie 350 mln złotych na inwestycje melioracyjne i bieżące utrzymanie wałów.

Wojewoda zapowiedział, że zwróci się do władz regionu o wyjaśnienia w tej sprawie. Ale urzędnicy marszałka wielkość państwowych nakładów na meliorację oceniają inaczej: – Jesteśmy wykonawcą. Zajmujemy się bezpośrednio konserwacją, natomiast wyłącznie generalnie bazując na środkach z budżetu państwa. Środki te są oczywiście, co roku można powiedzieć, niewystarczające w stosunku do potrzeb – mówi Jarosław Sarnowski, Urząd Marszałkowski w Olsztynie.

Zarządy melioracji na Warmii i Mazurach dostają na bieżące utrzymanie wałów i drożności rzek mniej więcej 25 mln złotych rocznie, co w ocenie urzędników marszałka pokrywa około 40 proc. rzeczywistych potrzeb.