Gdy temperatury za oknem spadają, spada też niestety jakość powietrza. W sezonie jesienno-zimowym ze smogiem w Olsztynie zmagają się zwłaszcza osiedla domków jednorodzinnych. Do fatalnej sytuacji przyczyniają się niestety sami mieszkańcy.

Na Dajtkach w Olsztynie o czyste powietrze jesienią i zimą niezwykle trudno. Osiedle domków jednorodzinnych co sezon zmaga się z problemem smogu. Szary, gęsty i duszący dym, wydzielający toksyczne pyły to trucizna dla mieszkających tam ludzi.

Za złą jakość powietrza odpowiadają domowe piece. Stare i często źle wyregulowane kotły, w których pali się węglem to tylko jedno oblicze problemu. Spalane są też śmieci, np. plastikowe opakowania. Straż miejska tylko od września tego roku skontrolowała 15 posesji podejrzanych o nielegalne spalanie śmieci i odpadów.

Nieodpowiedni opał zapycha przewód kominowy, uniemożliwiając swobodny przepływ powietrza. Stąd tylko o krok od tragedii. Początek sezonu grzewczego to dla strażaków czas wytężonej pracy. Zdarza się, że w ciągu doby wyjeżdżają tylko do pożarów sadzy 10-15 razy dziennie.

Przez niesprawny przewód kominowy dochodzi do pożarów budynków oraz podtrucia tlenkiem węgla. W ubiegłym sezonie, warmińsko-mazurscy strażacy wyjeżdżali do takich zgłoszeń ponad 200 razy. W wyniku zaczadzenia zmarło 5 osób, a prawie 40 trafiło do szpitala. W tym roku już są przypadki zatruć - ofiarą czadu stała się między innymi czteroosobowa rodzina.

Takie liczby nie do końca przemawiają do wyobraźni mieszkańców. Dlatego do wymiany systemów ogrzewania na nowoczesne dokłada się olsztyński ratusz. W tym roku przeznaczył na ten cel 300 tysięcy złotych. Dzięki temu uda się wymienić prawie 30 kotłów i pieców węglowych. Wciąż to tylko kropla w morzu potrzeb.