Tegoroczne, deszczowe lato dało się we znaki wielu mieszkańcom Warmii i Mazur. Jak się okazuje, mocno dopiekło także drogowcom, budującym obwodnicę Olsztyna. Choć „dopiekło” nie jest tu najlepszym określeniem: upały nie byłyby problemem. Deszcze, i owszem. Grząski i podmokły teren, otaczający miasto, dodatkowo nasiąkł i w efekcie prace utknęły w błocie. Na jednym z odcinków powstały opóźnienia.

Budowa południowej obwodnicy Olsztyna podzielona jest na dwie części - za każdą odpowiada inny wykonawca. Drogowcy oceniają, że do tej pory udało się im wykonać mniej więcej 60 proc. niezbędnych prac na odcinku zachodnim i 40 proc. na wschodnim, gdzie inwestycja ruszyła nieco później.

Budowana obwodnica niemal na całej długości biegnie przez trudny, miękki i grząski teren. Najlepiej ilustruje to odcinek na wschód od Olsztyna. Droga przecina tam bagno, dlatego na niemal 600 metrach szosę trzeba było budować na estakadzie, kilkanaście metrów nad powierzchnią. Budowlańcy podkreślają, że wokół Olsztyna nawet w normalnych warunkach praca z użyciem ciężkiego sprzętu jest wyzwaniem, a tego lata warunki były dalekie od normalnych.

Pogoda nas nie rozpieszczała. Przykładowo, opady deszczu w okresie letnim przewyższały nawet pięciokrotnie to, co działo się w przeciągu ostatnich 5 lat — mówi Dariusz Taraszkiewicz, przedstawiciel firmy budującej wschodnią część obwodnicy Olsztyna.

W efekcie na zachodnim odcinku zaawansowanie prac jest mniejsze niż przewiduje harmonogram robót. Teraz, wykorzystując okres lepszej pogody, wykonawca stara się nadrobić zaległości. Finał prac w tym miejscu zaplanowany jest na czerwiec przyszłego roku, po przeciwnej stronie miasta - 5 miesięcy później. Zdaniem inwestora, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, na razie nie ma powodów do obaw.

W okresie od 15 grudnia do 15 marca wykonawca w kontrakcie ma przewidzianą przerwę, którą z zasady przeznacza na nadrabianie zaległości. Myślę, że należy być dobrej myśli, jeśli chodzi o termin zakończenia prac — mówi Karol Głębocki, rzecznik oddziału GDDKiA w Olsztynie.

Tak było chociażby na odcinku obwodnicy na wschód od Olsztyna. Prace przygotowawcze trwały tam także zimą. Wykonawca zyskał w ten sposób dodatkowy czas. Pozwoliło to uniknąć opóźnień, kiedy deszcze spowolniły prace. Oba budowane odcinki to w sumie prawie 25 km samej obwodnicy i kilkadziesiąt kilometrów dróg dojazdowych i serwisowych. Do tego pięć węzłów i ponad 30 mostów, wiaduktów i dużych przejść dla zwierząt.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaci za obwodnicę w sumie prawie 1,5 mld złotych.