Los zwierząt i ich oprawcy waży się przed Sądem Rejonowym w Braniewie. Sprawa niemieckiego rolnika z Cielętnika koło Braniewa oskarżonego, między innymi o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, nadal bez finału. Przed wyrokiem sąd rozważa zmianę kwalifikacji czynu. Dlatego wznowił proces w sprawie sprzed 4 lat.

Zamiast wyroku, sędzia wznowił proces. Zapowiedział, że w tej sprawie może zmienić się kwalifikacja czynu, za który odpowiada oskarżony. Mężczyzny nie było na sali rozpraw. Zmiana dotyczy przestępstwa podżegania do sfałszowania dokumentacji, które jest zagrożone surowszą karą pozbawienia wolności.

Oskarżony miał nakłaniać jednego z lekarzy weterynarii do wystawienia takiego zaświadczenia lekarskiego, które by go chroniło przed odpowiedzialnością — mówi Michał Gostkowski, pełnomocnik Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt „Animals”.

Stefan D. jest oskarżony o szereg przestępstw. Znęcanie się nad zwierzętami, kradzieże, fałszowanie paszportu klaczy, czy posiadanie amunicji bez zezwolenia. Sprawa rolnika stała się głośna w 2013 roku. Wtedy inspektorzy OTOZ „Animals” w asyście policji weszli na teren gospodarstwa i odkryli dramatyczną sytuację zwierząt. Także praca dziennikarzy programu interwencyjnego Telewizji Polskiej doprowadziła w 2013 roku do ukazania w jakich warunkach Stefan D. przetrzymywał zwierzęta. Cztery lata temu obrońcy praw zwierząt odebrali mężczyźnie 33 konie, 7 krów i 3 psy.

Stefan D. w trakcie śledztwa nie przyznawał się do winy. Twierdził, że do nieprawidłowości w gospodarstwie dochodziło z winy jego pracowników, gdy on sam wyjeżdżał do Niemiec. Jak zapewniał śledczych, gdy wracał do Polski wszystko wracało do normy. Po zmianie kwalifikacji czynu mężczyźnie może grozić 5 lat więzienia.