Ta sprawa w listopadzie ubiegłego roku wstrząsnęła mieszkańcami Nidzicy i okolic. W pobliżu torów kolejowych znaleziono zwłoki psa, nieopodal leżała jego głowa. Okazało się, że ktoś zwierzę przywiązał do szyn sznurkiem, tak by Azor został rozjechany przez nadjeżdżający pociąg. W czwartek 12 października rozpoczął się proces oskarżonego w tej sprawie Piotra K.

Obrońcom praw zwierząt z Fundacji „Alarmowy Funduszu Nadziei na Życie” trudno było wysłuchiwać zeznań Piotra K. Mężczyzny nie było w sądzie. Jego wypowiedzi odczytał sędzia. Dziesięcioletni Azor nie miał szans... Oskarżonemu postawiono zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna przyznał się, co przedstawił sędzia.

Według oskarżonego, pies był chory. Co innego miała wykazać natomiast sekcja zwłok, z której wynika, że zwierzę miało jedynie lekką zaćmę. Prokurator proponuje karę 8 miesięcy pozbawienia wolności i 10-letni zakaz posiadania zwierząt przez oskarżonego. Na to nie zgodzili się jednak oskarżyciele posiłkowi, którzy domagają się zdecydowanie wyższej kary, czyli 4,5 roku więzienia.

Sąd nie wydał wyroku, bo ostatecznie przychylił się do wniosku oskarżycieli posiłkowych i przesłucha świadków. Kolejną rozprawę sędzia wyznaczył na 24 listopada. Za znęcanie się nad zwierzętami grożą 3 lata więzienia.