Ta sprawa odbiła się szerokim echem w całym kraju. Radosław Zaremba, rolnik z okolic Mławy, stracił ciągnik, który podczas egzekucji komorniczej zajął asesor. Jak się później okazało jego działania były bezpodstawne. Od 2015 roku Zaremba z pomocą senator Lidii Staroń uczestniczy w sądowej batalii, której końca jednak nie widać. Podczas konferencji prasowej w Olsztynie senator niezależna przedstawiła nowe fakty w tej sprawie.

Radosław Zaremba jest już zmęczony sądowymi przepychankami. Sprawa ciągnie się od 2015 roku i jej końca wciąż nie widać. Asesor, który zajął ciągnik Radosława Zaremby, został postanowieniem komisji dyscyplinarnej wydalony z zawodu. Jak się jednak okazało radość pokrzywdzonego była przedwczesna. Sąd Okręgowy w Łodzi zmienił karę na grzywnę w wysokości 8 tysięcy złotych.

Zdaniem Lidii Staroń i samego pokrzywdzonego taka kara jest nieadekwatna do szkód jakie miał wyrządzić rolnikowi asesor. Senator wnioskowała do prokuratury w Płocku o wszczęcie postępowania cywilnego. Akt oskarżenia trafił do sądu w Mławie, ale ten przekazał go dalej, do łódzkiego sądu, który wcześniej nadzorował postępowanie.

Dlatego Robert Zareba i Lidia Staroń zwrócili się w tej sprawie do ministra sprawiedliwości. O kolejnych wątpliwościach, senator i pokrzywdzony piszą do premier Beaty Szydło. Senator Lidia Staroń mówi, że do postępowania przystępuje, najprawdopodobniej na wniosek prezesa sądu w Łodzi, prokuratoria generalna. To, zdaniem senator jest niewłaściwe, bo powództwo jest skierowane wyłącznie do komornika i asesora, a nie skarbu państwa.

Pierwsza rozprawa, przed sądem rejonowym w Łodzi ma odbyć się pod koniec września