W olsztyńskiej Galerii Sztuki BWA promowano album fotograficzny Krzysztofa Millera, jednego z najbardziej znanych i cenionych, nie tylko w Polsce, fotografików. Przemierzał świat utrwalając obrazy dramatyczne m.in. wojen i klęsk humanitarnych. Promocja albumu odbyła się niestety bez obecności autora, którego wspominał m.in. reportażysta i pisarz Wojciech Jagielski.

W maju ubiegłego roku Krzysztof Miller opowiadał o swoich pracach w Galerii BWA. Miał o czym, bo był świadkiem najważniejszych konfliktów zbrojnych naszych czasów. Zawsze z aparatem w rękach, jeździł do Afganistanu, Czeczenii, Gruzji, Kongo, fotografował rewolucje, biedę, obyczajowość i przemiany, jakim ulega świat. Od kilku lat zmagał się z zespołem stresu pourazowego. Zmarł we wrześniu ubiegłego roku.

Jako fotoreporter towarzyszył m.in. Wojciechowi Jagielskiemu, reportażyście i pisarzowi, który opisuje konflikty zbrojne, m.in. w Afryce: — Jak każdy człowiek wolelibyśmy historie ze szczęśliwym zakończeniem, niż jakieś makabryczne, ale to już kuchnia dziennikarska, że posłano nas tam, gdzie jest makabra, koszmar, a nie komedia romantyczne — mówi Wojciech Jagielski, reportażysta.

Album Krzysztofa Millera nosi wymowny tytuł „Fotografie, które nie zmieniły świata”. To wybór z kilkudziesięciu lat działalności fotograficznej autora. To utrwalone w jego obiektywie obrazy z całego świata i Polski - od czasu demokratycznej przemiany. Niektóre drastyczne, budzące sprzeciw, inne będące dokumentem epoki i nadziei jej towarzyszącej.

Naszym obowiązkiem było opowiedzieć Państwu o tym, co było dane nam widzieć. Naszym celem nie było zmienianie świata czy poruszanie Państwa sumienia. Jeśli poruszyliśmy czyjeś sumienie, to nie to było nasza intencją — dodaje Wojciech Jagielski.

Wydarzeniu towarzyszy wystawa fotografii, którą można oglądać do 10 września w holu BWA.