Urodziny to zawsze wyjątkowa okazja do świętowania, ale obchodzić setne urodziny nie zdarza się często. W Olsztynie rocznie takie jubileusze obchodzi średnio około 10 mieszkańców. Przedstawimy Państwu szczególną jubilatkę, która jak sama mówi, wciąż czuje się młodo.

Sto lat temu na Kresach, nad mickiewiczowskim jeziorem Świteź, urodziła się pani Jadwiga Rapacka. Z młodzieńczych lat zachowała wiele wspomnień: — Witaliśmy Piłsudskiego nad brzegiem jeziora. Padał deszcz, była jesień. Miałam kwiaty i deklamowałam jakiś wiersz. Piłsudski przyszedł, wziął mnie za rękę, zaprowadził do samochodu, bo padał deszcz. Siedział ze mną i rozmawiał.

Kresową sielankę szybko przerwały wojenna zawierucha: — W lutym 1940 roku rodziców wywieźli na Syberię. Wywieźli brata z rodziną, rodziców, a ja już musiałam z stamtąd uciekać — wspomina pani Jadwiga.

Pięć lat później pani Jadwiga wyszła za mąż za Mariana Rapackiego, późniejszego wybitnego trenera kajakarstwa, działacza społecznego i honorowego obywatela Olsztyna. Osiem lat temu mąż zmarł. Pani Jadwiga podkreśla, że w życiu napotkała wiele trudności, ale siła charakteru pozwoliła pokonać je wszystkie.

Ciężko chorowałam. Miałam sześć bardzo poważnych operacji. Lekarze dwa razy mówili, że nie mam prawa żyć. Mężowi powiedzieli, ze jak żona będzie leżeć i się uśmiechać, to już będzie bardzo dobrze, a ja tyle lat przeżyłam — mówi pani Jadwiga.

Całe swoje życie poświęciła rodzinie, która towarzyszyła jej od rana w tym wyjątkowym jubileuszu. Specjalne życzenia złożyli również przedstawiciele olsztyńskiego ratusza i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.