W środę, 6 września Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał kary więzienia w zawieszeniu dla czterech mężczyzn, w tym dwóch zawodników MMA, za to, że grozili nierzetelnym dłużnikom. Wyrok jest prawomocny.

Prokuratura, kierując do sądu akt oskarżenia, zarzuciła mężczyznom, że najpierw pożyczali pieniądze na wysoki procent, a potem groźbą i przemocą wymuszali pieniądze od dłużników. Podczas procesu upadł zarzut pożyczania na wysoki procent, a sąd ustalił, że mężczyźni chcieli odzyskać swoje pieniądze od nierzetelnych dłużników. Stosowali przy tym jednak groźby i przemoc.

Na ławie oskarżonych zasiadali Polacy Piotr P. i Michał S. oraz pochodzący z Czeczenii, walczący w barwach Polski w MMA, Asłan A. i Aslambek S. Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał w styczniu tego roku dwóch Polaków na kary po 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywny w wysokości 32 i 25 tys. złotych. Czeczeńskich zawodników MMA sąd skazał na kary 1,5 roku i 10 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata oraz grzywny po 5 tys. złotych.

Asłan A. został uznany za winnego także tego, że w latach 2010-2014, podając się za Abulkhana K., obywatela Federacji Rosyjskiej, wyłudził kartę pobytu w Polsce.

Obrońca dwóch oskarżonych - Aslambeka S. oraz Asłana A. - wniósł apelacje od wyroku do Sądu Okręgowego w Olsztynie, który w środę zaskarżony wyrok zmienił tylko w taki sposób, że z opisu zarzucanego oskarżonym stosowania gróźb i przemocy wobec pokrzywdzonego, by wymusić zwrot długu, wyeliminował sformułowanie, że „z tego przestępstwa uczynili sobie stałe źródło dochodu”.

Sąd Okręgowy, uzasadniając utrzymanie wyroku sądu I instancji, zwrócił uwagę, że osoba pokrzywdzona przez obu oskarżonych w pewnym momencie nie spłacała zaciągniętych pożyczek. Obaj oskarżeni zaczęli więc grozić jej pobiciem czy wyrządzeniem szkody najbliższym, co jest prawnie niedozwolone.

Zawodnicy MMA przyznali wcześniej przed sądem, że pożyczali znajomym pieniądze, które ci mieli z zyskiem zainwestować, m.in. obracając akcjami. Gdy orientowali się, że pożyczkobiorcy trwonią pieniądze zamiast je inwestować, mieli domagać się ich zwrotu.

Prokurator Rafał Łyżwa przyznał wcześniej przed sądem, że w chwili, gdy olsztyńskie CBŚ wykryło tę sprawę, była ona medialnie przekazywana jako „rozbicie zorganizowanej polsko-czeczeńskiej grupy przestępczej”, co nie potwierdziło się na kolejnych etapach śledztwa. Prokurator przyznał także, że nie wszystko, co mówili pokrzywdzeni, było prawdą.