Bezduszna samorządowa administracyjna machina kontra zdesperowany i zmęczony sądowymi bataliami mieszkaniec Zalewa. Lucjan Żebrowski walczy o usunięcie wodociągu, który przebiega przez jego działkę. Mężczyzna również bezskutecznie domaga się rekompensaty z tytułu służebności przesyłu. Gmina zapewnia, że wodociąg przeniesie, ale zdaniem mieszkańca Zalewa to kłamstwa, które nie znajdą pokrycia w rzeczywistości.

Wszystko zaczęło się, gdy mężczyzna odkrył, iż jego ziemia pod powierzchnią skrywa istną pajęczynę rur i studni. Żebrowski ziemię odziedziczył po rodzicach. Chciał rozwijać tam swój biznes, ale z podziemnym rurociągiem jest to po prostu niemożliwe. Pasy ochronne wodociągu przecinają jego działki na wiele mniejszych fragmentów.

Mężczyzna z problemem odwołał się do litery prawa występując o ustanowienie służebności przesyłu. Ostatni raz w sierpniu zeszłego roku. Gmina pieniędzy w kwocie, której oczekiwał Żebrowski wypłacać nie chciała.

Sąd w Iławie w styczniu tego roku postanowił, aby postępowanie o ustanowienie służebności przesyłowej zawiesić na 12 miesięcy. Do tego czasu gmina ma rozwiązać problem i usunąć elementy wodociągu z działek mieszkańca Zalewa.

Jutro rozpoczynamy błyskawiczną procedurę na wyłonienie wykonawcy. Planuję termin przełożenia obydwu sieci na 15 listopada — mówi Marek Żyliński, burmistrz Zalewa.

W takie zapewnienia Żebrowski nie wierzy. Po pierwsze dlatego, że decyzja sądu zapadła w styczniu, a do końca sierpnia efektów nie widzi. Po drugie, nauczony doświadczeniami wcześniejszych lat nie ufa burmistrzowi.

Już to przerabiałem w listopadzie. Mamy zawiadomienia do prokuratury, do starostwa, które też zostało przez burmistrza oszukane — twierdzi Lucjan Żebrowski. Najbardziej w całej sytuacji Żebrowskiego bulwersuje fakt, że burmistrz nie chce się z nim osobiście spotkać, choć jak mówi daleko nie ma. Od działki do Urzędu Miasta jest raptem kilkaset metrów. Bezsilność i frustracja spowodowały, że mężczyzna postanowił zawalczyć o swoje w inny sposób. Chce zakręcić zawór.

Cześć mieszkańców Zalewa i pobliskich miejscowości straci zatem dopływ wody. Jak twierdzi Żebrowski, będzie to wina burmistrza, który traktuje zapowiedzi jednego ze swoich mieszkańców jako zagrożenie hipotetyczne.

Blokadę przepływu wody przez swoją działkę, Lucjan Żebrowski zapowiedział na przyszłą środę. Liczy jednak, że do tego czasu problem zostanie rozwiązany.