Po prawie 17 godzinach w wodzie dobił do brzegu. Adam Jerzykowski wpław przepłynął znaczną część szlaku mazurskiego z Giżycka do Mikołajek, pokonując prawie 40 km. „Spełniłem swoje marzenia” - mówił na brzegu. Teraz ma nadzieję, że dzięki temu uda się spełnić marzenia innych. Celem tego niecodziennego wyczynu było nakłonienie innych do wsparcia finansowego funduszu stypendialnego Fundacji „Swim for a Dream” dla zdolnych dzieci z ubogich rodzin.

Siedem jezior i łączące je kanały, a wszystko o własnych siłach. Znany z ekstremalnych wyzwań pływackich Adam Jerzykowski postanowił przepłynąć Mazury. Wyruszył o świcie z Giżycka: — Jedyną zmianą, którą wprowadziliśmy były częstsze przerwy. Na początku co 45 minut, później co pół godziny, bo pojawiły się problemy z barkiem — mówiła Agnieszka Kucharska, członek ekipy obsługującej wyprawę. Pięciominutowe przerwy Pan Adam wykorzystywał na jedzenie, picie i relaks.

To nie pierwsza ekstremalna próba Adam Jerzykowskiego. Dwa lata temu przepłynął wpław z Helu do Gdyni, aby pomóc finansowo choremu na raka dziadkowi. Rok później podjął się ucieczki z Alcatraz, przepływając fragment oceanu dzielący legendarne więzienie i plażę na stałym lądzie, aby zebrać pieniądze na potrzeby czterech rodzin walczących z chorobami nowotworowymi.

Przede wszystkim jest bardzo silny psychicznie. Jest uparty, ponieważ dążenie do celu to jego pasja, jego sposób na życie. Od strony głowy jestem pewien, że to się uda — mówił Marek Jędrzejewski, fizjoterapeuta.

Udało się trzy godziny później niż zakładał. Po 17 godzinach spędzonych w wodzie wyszedł na brzeg witany entuzjastycznie przez przyjaciół i rodzinę. Adamowi Jerzykowskiemu nie brakuje pozytywnego myślenia: — Robię to, bo uważam, że każdy ma potencjał do robienia rzeczy wielkich, ale nikt nie jest w stanie zrobić tego sam. Dziś każdy tutaj stał się częścią pięknej historii i dziś pisze scenariusz, w którym sam jest bohaterem.

Pan Adam ma nadzieję, że jego wysiłek przełoży się na ilość zebranych pieniędzy na fundusz stypendialny dla zdolnej młodzieży. Dotąd zgromadzono około 10 tys. złotych.