Inspektorzy budowlani z Warmii i Mazur pracują na terenach zniszczonych przez nawałnice. Cztery zespoły szacują straty w województwach pomorskim i kujawsko-pomorskim. Wsparcie potrzebne jest z całego kraju. Do skontrolowania pozostaje jeszcze około 2,5 tys. budynków. Na razie inspektorzy dotarli do ponad 5 tys. zniszczonych obiektów. Bez raportów z szacowania strat poszkodowani nie mogą rozpocząć odbudowy swojego dobytku.

Pozrywane dachy, drzewa przygniatające budynki mieszkalne, zniszczone całe gospodarstwa - to bilans strat materialnych po największych nawałnicach, jakie przeszły w ostatnim miesiącu przez Polskę. Jednak by rozpocząć odbudowę tego, co leży w gruzach specjalne komisje muszą oszacować zniszczenia. Do wczoraj inspektorzy budowlani ocenili 5130 budynków. W pracach pomagają także cztery dwuosobowe zespoły specjalistów z Warmii i Mazur.

Inspektorzy procentowo oceniają wysokość strat. W pierwszej kolejności szacują zniszczenia w budynkach mieszkalnych. Pilnie ustalają czy obiekty mogą być nadal użytkowane czy też ich stan techniczny wyklucza powrót mieszkańców do domu. Szacowanie prawdopodobnie zakończy się jeszcze w sierpniu. Na tej podstawie poszkodowani otrzymają finansowe wsparcie.

Inspektorzy muszą jeszcze dotrzeć do ponad 2,5 tys. obiektów. Najwięcej jest w województwie kujawsko-pomorskim około 1400, w województwie pomorskim - 450. Z kolei w województwie wielkopolskim - ponad 800.