10 lat temu, 21 sierpnia 2007 roku, nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi przeszedł biały szkwał - nagły, porywisty wiatr o huraganowej sile. Pochłonął 12 ofiar śmiertelnych. Najwięcej osób utonęło w Jeziorze Mikołajskim.

Żywioł spowodował wywrócenie ponad 40 jachtów i łodzi. Wiał z siłą 12 stopni w skali Beauforta, z prędkością około 130 kilometrów na godzinę, fale sięgały 3 metrów. Żeglarze, którzy przeżyli tragedię na Mazurach mówili, że burza przyszła bardzo szybko. Nawałnica była tak silna, że żeglarze nie mieli szansy ucieczki.

Dzień po burzy Mariusz Mińczuk, specjalista do spraw ratownictwa mazurskiego WOPR, powiedział, że można było uniknąć tak tragicznych skutków nawałnicy, wykazując się większą odpowiedzialnością i zdolnością przewidywania.

Po przejściu białego szkwału nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi, Prokuratury Rejonowe w Mrągowie, Giżycku i Piszu wszczęły dziesięć śledztw, które miały wyjaśnić okoliczności utonięć żeglarzy podczas burzy. Wszystkie sprawy, oprócz dotyczącej utonięcia 5-letniego chłopca na Jeziorze Śniardwy, umorzono. W sprawie chłopca zarzut postawiono jego ojcu. Chodziło o nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu wodnym, w wyniku czego jego syn poniósł śmierć. W 2009 roku Piotr P. został uniewinniony.