Pożar wielorodzinnego domu w Rakowie Małym w powiecie piskim. W trakcie wymiany butli z gazem poparzony został właściciel mieszkania. Przyczyną pożaru było rozszczelnienie pojemnika z palną cieczą. Butla na szczęście nie wybuchła. Gdyby doszło do eksplozji, budynek mógł się zawalić. Sprawę bada policja w Piszu.

Kiedy strażacy przybyli na miejsce, pomieszczenie na pierwszym piętrze bloku stało w ogniu. Na szczęście wszyscy mieszkańcy zdążyli się ewakuować. Pomocy potrzebował właściciel mieszkania, który miał poparzenia rąk i szyi.

Z ustaleń wynika, że osoba ta podłączała butlę z gazem. Zaworu nawet nie odkręciła, gdy zapaliła się butla, ogień poszedł po ścianach i całe pomieszczenie kuchenne się zapaliło —mówi st. ogn. Leszek Podsiad, zastępca dowódcy jednostki ratowniczo-gaśniczej PSP w Piszu.

Mieszkańcy bloku mówią o szczęściu w nieszczęściu. Butla, choć się zapaliła, to jednak nie wybuchła. Tę bombę udało się strażakom zneutralizować. Dzięki temu mieszkanie piętro niżej przetrwało, choć zostało zalane i wymaga remontu. W mieszkaniu, w którym wybuchł pożar strat jest znacznie więcej, bo z kuchni nic nie zostało.

Pomoc najbardziej poszkodowanym, pani Barbarze i jej mężowi, zaoferowała miejscowa gmina, sąsiedzi i rodzina. Jaka była przyczyna rozszczelnienia butli z gazem i czy doszło tu do narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia wielu osób, sprawdzają teraz śledczy. Sprawą zajmuje się komenda powiatowa policji w Piszu.