68 lat temu w Zakładach Mechanicznych w Elblągu wybuchł pożar, który strawił jedną z największych hal fabrycznych. Po pożarze pod zarzutem sabotażu aresztowano kilkadziesiąt osób. W większości byli to reemigranci z Francji. Sposobem na to, aby niewinni przyznali się do winy były tortury i prześladowanie. W Elblągu, przy Skwerze Ofiar Sprawy Elbląskiej, z okazji rocznicy tych feralnych wydarzeń odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary aktu stalinowskiego terroru.

Hala numer 20 to budynek, który w historii Elbląga pozostanie na zawsze. Właśnie w tym miejscu, dokładnie 68 lat temu, w nocy wybuchł pożar, który strawił jedną z największych hal fabrycznych Zakładów Mechanicznych. Po pożarze, pod zarzutem sabotażu, bezpieka aresztowała kilkadziesiąt osób.

Wobec tych, którzy nie chcieli się przyznać do podpalenia, stosowano tortury. Wiele osób było przez lata prześladowanych i nie mogło znaleźć pracy. Pan Józef Olejniczak to jedna z nielicznych osób pamiętających jeszcze wydarzenia feralnej nocy 1949 roku. Sam został skazany na 11 lat więzienia, a odsiedział 6. Miał wtedy 23 lata.

W 68. rocznicę Sprawy Elbląskiej, przypomniano o ofiarach komunistycznego terroru. Przy Skwerze Ofiar Sprawy Elbląskiej zgromadzili się przedstawiciele władzy, wojsko oraz mieszkańcy.

W Sprawie Elbląskiej skazano 31 osób, w tym 5 na karę śmierci. Dwie osoby nie wyszły żywe z więzienia. Wszystkich skazanych uniewinniono dopiero w 1956 roku.