Zamiast siły argumentów - siła pięści. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku poinformowała o bulwersującym incydencie w jednym z lokalnych biur. Dyrektor Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku został napadnięty przez jednego z ekologów, który w czerwcu protestował przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. Napastnik miał uderzyć pięścią w twarz dyrektora w jego gabinecie. Sprawę bada policja w Giżycku.

To miało być rutynowe spotkanie w gabinecie dyrektora Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku. W umówionym terminie pojawił się przedstawiciel Fundacji Naturalny Las, której członkowie brali udział w czerwcowym proteście przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

W piśmie Zakład Transportu żądał wypłaty odszkodowania za szkody poniesione przez Lasy Państwowe w trakcie trwania protestów i blokowania maszyn leśnych. Lasy przez 2 dni blokad miały stracić - jak wyliczyli leśnicy - ponad 120 tys. złotych.

Kiedy zaczął rzucać mi papierami w twarz, wstałem i go wyprosiłem. Jakoś się odwróciłem, a on wstał i mnie uderzył. Na chwilę straciłem świadomość — mówi Jerzy Rosiński, dyrektor Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku.

Na miejsce natychmiast wezwano policję. Naszym dziennikarzom nie udało się dziś porozmawiać z mężczyzną. Na stronie Fundacji Naturalny Las pojawiło się natomiast oświadczenie dotyczące incydentu, które rozpoczyna się zdaniem: ”Zbieramy dowody w sprawie możliwego złamania prawa przez Zakład Transportu i Spedycji Lasów Państwowych w Giżycku”. Dalej fundacja tłumaczy, że jej przedstawiciel udał się do Zakładu, żeby zebrać dowody na nierespektowane przez jego dyrektora unijnych przepisów, na postawie których Komisja Europejska wezwała do zaprzestania wycinki w Puszczy Białowieskiej.

W oświadczeniu jest relacja ze wspomnianego spotkania. Przedstawiciel fundacji przyznaje się też do ataku na dyrektora: ”W trakcie wizyty w gabinecie dyrektora Zakładu, doszło do naruszenia nietykalności cielesnej ze strony przedstawiciela fundacji wobec pana Jerzego Rosińskiego”.

Od incydentu w giżyckim biurze lasów odcinają się środowiska ekologów w Polsce. W opublikowanym oświadczeniu czytamy: „Wydarzenie w Giżycku nie jest w jakimkolwiek stopniu częścią pokojowych protestów przeciw zwiększonej wycince w Puszczy Białowieskiej”.

Sam zaatakowany dyrektor ma tymczasem zastrzeżenia do interwencji policjantów. Mówi, że „na pewno napisze skargę na funkcjonariuszy, bo nie zabrali człowieka”: — Trzeba wyjść od tego, że nigdzie nie jest napisane, że dyrektor Zakładu Transportu i Spedycji Lasów Państwowych jest funkcjonariuszem publicznym. Ta kwalifikacja prawna został przyjęta wstępnie — mówi podkom. Krzysztof Wasyńczuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Ta wstępna kwalifikacja czynu to spowodowanie uszkodzenia ciała. Przedstawiciele Lasów Państwowych zapowiadają, że sprawa będzie miała swój finał w sądzie.