Tragicznie dla 56-letniego mieszkańca Tychów zakończyła się kąpiel w Jeziorze Ełckim. Mężczyzna najpierw pił alkohol, a potem postanowił popływać. Został odnaleziony przez płetwonurków, pomimo podjętej reanimacji zmarł. Policjanci wyjaśniają także okoliczności utonięcia 23-latka z Wyszkowa. W tym przypadku także brane jest pod uwagę to, że w grę mógł wchodzić alkohol.

Do pierwszego tragicznego zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę (14/15 lipca). 23-letni mieszkaniec Wyszkowa nad Jeziorem Probarskim koło Mrągowa przebywał w gronie znajomych. Jego nieobecność i rzeczy pozostawione na pomoście wzbudziły niepokój przebywających nad jeziorem osób. Dlatego wezwano służby, który po odnalezieniu mężczyzny podjęły reanimację. Niestety bezskutecznie. Śledczy nie wykluczają, że mężczyzna w chwili wejścia do wody był nietrzeźwy.

W sobotę 15 lipca na Jeziorze Ełckim do kolejnego tragicznego zdarzenia. Ze wstępnych ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynika, że dwaj mężczyźni, którzy przyjechali do Ełku na urlop, najpierw pili wspólnie alkohol. Chwilę później jeden z nich postanowił popływać w jeziorze na niestrzeżonym kąpielisku. Gdy kolega stracił go z pola widzenia zaalarmował służby ratunkowe. Płetwonurkowie oraz policyjny patrol wodny natychmiast rozpoczęli poszukiwania i odnaleźli 56-latka w wodzie, około 25 metrów od brzegu. Mimo podjętej reanimacji nie udało się przywrócić mu czynności życiowych.