Ta historia pokazuje, że od choroby swojego dziecka nie można wziąć urlopu. Grupa rodziców dzieci chorych na EB, czyli pęcherzowe oddzielanie się naskórka, przyjechała na Mazury, by walczyć o godne życie swoich dzieci. Oręż, to wiedza na temat tego jak i czym opatrywać rany.

Oliwka ma 9 lat i świadomość, że nie jest taka sama jak inne dzieci. Dziewczynka cierpi na bolesną i rzadką chorobę EB. Jej ciało jest pokryte ranami. Gdy jedne się goją, w jej miejsce powstają kolejne. Z tą chorobą mierzą się wszyscy, którzy przyjechali do Rucianego-Nidy na turnus rehabilitacyjny organizowany przez Stowarzyszenie Debra. To w sumie 60 osób, których codzienność, także wakacje, upływają pod znakiem choroby.

Podczas turnusu integrują się i szkolą. Korzystają z doświadczenia innych rodziców. Młode mamy chorych mogą zobaczyć własną przyszłość i oswoić się z tym, co je czeka. Rodzice mierzą się nie tylko z cierpieniem swoich dzieci, ale też z wyzwaniami ekonomicznymi. Na opatrunki, czyli na drugą skórę, wydają około 4 tys. zł miesięcznie. W Polsce chorych na EB jest około pół tysiąca osób. Co roku w kraju rodzi się 3-5 dzieci z taką chorobą.

Okazuje się, że wiedza o EB nie jest powszechna wśród pediatrów. Dlatego rodzice „dzieci motyli” walczą o ośrodek referencyjny, miejsce w którym ich pociechy mogłyby się leczyć. Wstępnie taki ośrodek miałby powstać w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. Rodzice dzieci chorych na EB liczą, że Ministerstwo Zdrowia pomoże w sfinalizowaniu tych marzeń.