Foodie to najogólniej ujmując, miłośnik jedzenia, który odkrywając nowe smaki, stara się doceniać także to, co tradycyjne i regionalne. Sprzyjają temu zwłaszcza wakacyjne wyprawy. Na tego typu turystów liczą przedsiębiorcy z branży kulinarnej na Warmii i Mazurach.

Jak sami o sobie mówię, Wimlandia (od skrótu WiM, czyli Warmia i Mazury) to nazwa grupy współpracujących ze sobą małych przedsiębiorstw i instytucji z województwa warmińsko-mazurskiego. Jej członkowie przyjmowani są według bardzo konkretnego klucza, produktu wytwarzają w sposób tradycyjny, często posiadają certyfikaty regionalne. Obecnie terenem ich działania jest głównie Warmia, ale zahaczają też o Mazury, czy Oberland (Prusy Górne).

Stowarzyszenie założyło własny portal i wydało mapę, na której znaleźć można producentów i restauratorów, u których znaleźć można produkty wytwarzane z naturalnych składników, naturalnymi metodami czy według tradycyjnych receptur. To konsekwencja programu realizowanego od kilku lat w regionie.

Konsekwencją takiego działania, jest nie tylko rosnący rynek gastronomii, ale także kontynuacja tego, co stanowi spuściznę poprzednich pokoleń, przekazywaną w formie receptur, przepisów i myśleniu o jedzeniu. Dla Warmii i Mazur, których inteligentną specjalizacją jest żywność wysokiej jakości, to może być kolejny element ożywiający gospodarczo.