Nadal nie wiadomo, czy wyłowione 11 maja z jeziora Ełckiego ciało mężczyzny to poszukiwany od ponad 6 lat Łukasz Chomik. Potwierdzą to badania DNA. Odkrycia dokonała Grupa Specjalna Płetwonurków RP, która podsumowała ponad dwutygodniowe działania. Podczas akcji przy użyciu sonaru badano dno całego jeziora Ełckiego.

Jezioro ełckie to jedno z ośmiu najgłębszych jezior w Polsce. Znalezienie ciała człowieka w tak trudnym akwenie graniczyło z cudem. Im się udało. Jak mówią nurkowie z Grupy Specjalnej Płetwonurków RP, wszystko zaczęło się dwa lata temu. Wtedy o pomoc w poszukiwaniach zaginionego ełczanina poprosił Wojciech Kossakowski, poseł z Ełku.

Nurkowie przy użyciu sonaru przeskanowali obszar liczący prawie 400 hektarów. W południowej części akwenu, przy ujściu rzeki Ełk do jeziora, specjalna kamera pokazała obraz, na którym widać było w mule głowę, tułów i nogi. Żeby zweryfikować znalezisko pod wodę zeszli nurkowie.

Jedyne co zobaczyliśmy to górkę usypaną z mułu, bujnęliśmy tym mułem i wtedy zobaczyliśmy buty. Wiedzieliśmy już jak ułożone jest ciało, zawinęliśmy je w kokon i dźwignęliśmy do góry — mówi Maciej Ciesielski, Grupa Specjalna Płetwonurków RP.

Rodzina nie wyklucza, że ubrania wyłowionego człowieka mogły należeć do Łukasza, ale czy to Łukasz potwierdzą dopiero badania DNA. Przeprowadzi je Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wyniki powinny być znane w ciągu miesiąca.

Przy okazji poszukiwań ciała mężczyzny, nurkowie wyłowili z jeziora wiele przedmiotów. Między innymi pistolet czarnoprochowy, a także porcelanowe naczynia i narzędzia, które zbadają teraz historycy. Są prawie pewni, że w jeziorze nie ma poszukiwanego tu od wielu lat samolotu.

Efektem pracy nurków będzie mapa dna jeziora, która ułatwi samorządom prowadzenie inwestycji w akwenie, min. mostu dla pieszych i plaż. Znalezione przedmioty po zbadaniu trafią do Muzeum Historycznego w Ełku.