Oddychamy najlepszym powietrzem w Polsce, ale to nie oznacza, że możemy spać spokojnie. Taki wniosek płynie z XVIII Samorządowego Forum Ekologicznego, które odbywa się w Rynie. By nasz region nadal uchodził za zielone płuca Polski, piece opalane węglem powinny zastąpić te ekologiczne.

O Warmii, Mazurach i Podlasiu nie bez powodu mówi się - zielone płuca Polski. Ale te płuca również mogą mieć zadyszkę. Przekonaliśmy się o tym dotkliwie podczas tegorocznego okresu grzewczego. Za zanieczyszczenia powietrza odpowiadają węgiel i drewno, którymi palimy w naszych piecach, a w połączeniu z bezwietrzną pogodną, której tej zimy nie brakowało, powstaje groźny dla zdrowia smog.

W momencie, kiedy stężenie pyłów rośnie, dochodzi do zaostrzenia chorób wieńcowych serca, są to również kłopoty z krążeniem — mówi Janusz Dzisko, wojewódzki inspektor sanitarny w Olsztynie.

Obowiązujące przepisy ochrony środowiska już wyeliminowały największych polskich trucicieli, ale - co podkreślają eksperci - ustawa nie wspomina o przysłowiowym „Kowalskim”.

Taka działalność człowieka w świetle Ustawy ochrony środowiska, to zwykłe oddziaływanie na atmosferę i te zakresy działalności nie są objęte karami — mówi Roman Głaz, Ministerstwo Środowiska. Zamiast kar lepsze efekty przynoszą edukacja i system zachęt.

Pomoc w wymianie tradycyjnych pieców na ekologiczne proponuje Fundusz Ochrony Środowiska, a dokładniej - niskooprocentowaną pożyczkę na ten cel: — Juest ona oprocentowana na 2 proc. i może jeszcze umorzyć 10 proc. tej pożyczki. Może sfinansować wszystkie działania związane z ochroną atmosfery, tą przysłowiową wymianą pieca — mówi Adam Krzyśkow, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Olsztynie.

Na program „Ewa plus” fundusz przeznaczył 20 mln złotych, dzięki którym z terenu Warmii i Mazur zniknie chociaż część trujących kotłowni.